czwartek, 18 października 2018

Faszyzm

Cześć, cześć, to ja, Kruk, antyfaszystka. Czyli faszystka.
Jak wiadomo, antyfaszyzm to faszyzm. A ja używam faszyzmu tylko jako etykietki dla ludzi, z którymi się nie zgadzam. Potrzebuję jej do uciszania ich. Tak naprawdę nic nie wiem o faszyzmie...
Stop.
Jestem przygotowane. Wiem o faszyzmie dużo. A osoby wmawiające mi, że jest inaczej, często ledwo kojarzą, kim był Mussolini, kiedy faszyzm się narodził i jaki wówczas był.

Czym jest faszyzm?

Nikt nie wie, czym jest faszyzm, nie ma satysfakcjonującego opisu tego fenomenu. Jest on w samej swej istocie różny od liberalizmu, konserwatyzmu i socjalizmu, które powstały między końcem XVIII wieku a połową XIX wieku. Faszyzm jest produktem wieku XX, wieku polityki masowej zamiast rozważań niewielkiej grupy dżentelmenów. Dlatego opiera się nie na opracowanym systemie filozoficznym, a emocjach.
Starannie wyreżyserowane ceremonie, wykorzystanie rytuału, zawzięcie napastliwa retoryka, swoista symbolika... wszystko to buduje odpowiednią identyfikację widza-obywatela z państwem, narodem czy partią. Do tego możemy, zamiast programu, dorzucić popularne swego czasu poglądy o rasie panów czy jakiś mit narodowy; zręby faszystowskiej ideologii już mamy.
Gdy we Włoszech, 23 marca 1919 roku, oficjalnie narodził się faszyzm, łączył on nacjonalizm, antykapitalistyczny atak na własność, gotowość do bezwzględnego działania, wrogość do intelektualistów, odrzucanie kompromisów i pogardę dla ustabilizowanego społeczeństwa. Pochylę się nad elementami faszyzmu.
Nacjonalizm jest elementem głównym i nie będę udawać, że nacjonalizm nie łączy się z faszyzmem, że faszyzm z niego nie wyrasta – właściwie, powiedziałobym, że faszyzm symbiotycznie rośnie wokół nacjonalizmu, jak grzyby mikoryzowe wokół drzew, z którymi są związane.
Antykapitalizm jest tu jedynie powierzchowny. W tych czasach uważano, że wolny rynek się nie sprawdził, jak azbest na dachach. Dlatego, jeśli ktoś chciał mieć poparcie, musiał mieć choć trochę socjalny program. Elementy takie musiały się więc pojawić w faszyzmie, by mógł on dojść do władzy i zmienić świat na gorsze. Antykapitalistyczna retoryka faszystów była i jest jednak bardzo wybiórcza; atakowany jest międzynarodowy kapitał spekulacyjny, ale nie rodzimi pracodawcy, baza społeczna dla odrodzonego narodu. Burżuazja była zła, bo niemrawa i indywidualistyczna, nie mogła uczynić narodu silnym. Nieważne było odbieranie wartości dodatkowej proletariatowi. 
Sam kapitalizm był krytykowany nie za wyzysk, a za materializm, niezdolność do wzbudzenia ducha narodu, wobec którego był obojętny. Skierowano więc uwagę nie na realną krzywdę ludu, a na niespełnianie ideologicznych wymagań.
Dlatego reżimy faszystowskie mogły być antykapitalistyczne z kapitalizmem i wolnym rynkiem oraz zwalczaniem socjalistów.
Kolejne cechy faszyzmu to jego bezwzględność i niechęć do kompromisów.
Zjawisko to (mam wątpliwości, czy poprawne jest nazywanie faszyzmu ideologią) docelowo nie może istnieć w pluralistycznym społeczeństwie. Gdy inne ideologie uznają choćby pokój za wartość, faszyzm gardzi ustabilizowanym społeczeństwem, filistrami z ich polityczną gnuśnością, przywiązaniem do dobrobytu, życzliwością wobec innych, tolerancją...
hiszpański oryginał
Wrogość do intelektualistów wiąże się bezpośrednio z poprzednim. Intelektualiści byli wrogami między innymi dlatego, że chcieli jakiejś tam praworządności, pokoju i takich tam.
Jednak nie tylko dlatego.
Pisałom we Wszystko jest na miejscu cz.2, że większość naukowców nie uznawała teorii degeneracji czy higieny rasowej. Problem z wykształciuchami jest taki, że zaprzeczają mitom, których faszyzm potrzebuje. Intelektualiści to też pewnego rodzaju wroga elita. Populiści zwracają się ku ludowi, twierdzą, że go reprezentują, bronią, więc wyznaczają wroga, przed którym trzeba bronić. Tym wrogiem zostają wszyscy obcy, mniejszości etniczne / narodowe i inne, oraz elity, skorumpowane i nieudolne. To wyznaczenie granic wspólnoty i zjednoczenie jej przeciwko wrogom. Antyestablishmentowość była faszyzmowi konieczna, bo żaden ówczesny establishment by go nie zaakceptował, trzeba było zwrócić się przeciwko niemu i stworzyć własny.
Można przeciwko establishmentowi nastawić buntowniczą młodzież chcącą zmienić świat. Do powstania faszyzmu ta młodzież znajdowała swoje miejsce na lewicy. Potrzebna była swego rodzaju wyjątkowa kreatywność, by oprócz mitu rewolucjonisty (od Wolności wiodącej lud na barykady po zakapturzonego zadymiarza) zaoferować młodym mężczyznom drugi mit, nadczłowieka.
Mit ten zawierał pewien element wojowniczości. Faszyści gardzili ustabilizowanym społeczeństwem. Podobnie jak ówcześni konserwatyści obiecywali załatwić spory terytorialne (choćby odzyskać wszystko dla Węgier, które tyle straciły po pierwszej wojnie) siłą. W odróżnieniu od konserwatystów siłę uznawali nie tylko za siłę militarną, ale i jedność narodu. Nieunikniona wojna miała skończyć się zwycięstwem nadludzi, a skundlone narody miały służyć rasie panów.
Jest to o tyle dziwne, że zjawisko to jest dziełem ludzi, którzy pamiętali wszystkie okropności wojny. Nie rozumiem tego, nie wiem, czy chcę rozumieć.
Być może wojenny szok doprowadził do przekonania o wielkim niebezpieczeństwie. Trzeba się bronić, trzeba walczyć, wziąć sprawy we własne ręce.
Ruchy faszystowskie rozwijały się różnie. Niektóre bratały się z konserwatystami, inne wolały czystość ideologiczną niż zwycięstwo.
Na podstawie dalszego rozwoju stworzono kolejne opisy, może lepsze. Na pewno dokładniejsze niż ten prosty opis faszyzmu A.D. 1923

~ Kruk

Źródła

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz