sobota, 6 października 2018

Molestowanie

feminizm, molestowanie, girl power, kultura gwałtu
Ten post mogłobym oznaczyć jako lajfstajlowy.
Mowa przecież o problemie życiowym, codziennym. O ulicach, o tramwajach, o dojeździe na uczelnię, o kolegach ze szkoły, o przechodniach.

Molestowanie seksualne

Opowiedziałom o molestowaniu.

Trzeba się było nie szlajać po nocy, usłyszałom.

Wracałom ze szkoły. Na ten sam przystanek szło trzech chłopaków. Znałom ich z widzenia, jeden był ze mną w klasie w podstawówce. Stoimy razem na czerwonym świetle.
– Fajne masz cycki – powiedział jeden z nich.
Nie czułom się z tym komfortowo.
Gdy tylko zapaliło się zielone światło, odeszłom szybkim krokiem. Ledwo przyszłom na przystanek, autobus nadjechał. Chłopcy biegli, by na niego zdążyć. Wsiedli. Kilka chwil po mnie. Ja usiadłom na samym końcu. Oni wsiedli przednimi drzwiami, rozejrzeli się, jeden wskazał na mnie. Przeszli przez cały autobus, taki przegubowy, i obsiedli miejsca dokoła mnie. Cały czas się na mnie patrzyli. Zanim przejechaliśmy choć jeden przystanek, zdecydowałom się wysiąść, by nie musieć znosić tego dłużej. Wstałom i podeszłom do drzwi.
Jeden z chłopaków wyciągnął rękę, gdy przechodziłom, dotknął jakoś mojej piersi. Reszta się zaśmiała. Nie pamiętam, czy przytrzymał mnie w taki sposób, że nie mogłom pójść dalej, pamiętam, że chwilę tak było, aż poszłom dalej w jakiś sposób. Czy ja użyłom siły, by przejść odpychając jego rękę, czy ja go ominęłom?
Wysiadłom. Pojechałom następnym autobusem.
Gdy parę lat później, mając lat 20, a nie te 15 czy ile tam to było, znalazłom się na tym samym przystanku, znów poczułom się okropnie. To takie poczucie brudu od niechcianych rąk.

Trzeba się było nie szlajać po nocy.

Musiałom pojechać na uczelnię. Po prostu. Bywa. Tak oto znalazłom się na przystanku z histologią Sawickiego w dłoniach. Miałom nadzieję się pouczyć spokojnie, usiadłom sobie, otworzyłom sobie książkę, zaczęłom czytać.
Ktoś stanął nade mną. Pomyślałom, że czyta rozkład jazdy tramwajów. Potem, że może chce usiąść, że mam się przesunąć czy coś. Miejsca było niby dość.
Podniosłom głowę znad książki.
I zobaczyłom jakiegoś niechcianego penisa.
Wcale nie chciałom tego widzieć.
Na nieudanej randce chłopak pocałował mnie w policzek. Było miło, było fajnie, też go chciałom pocałować w policzek, zwłaszcza, że się nadstawił do tego. I już jestem tuż-tuż od jego policzka, gdy on obraca głową, bym pocałowało go w usta. Nie chciałom tego.
– To tylko głupi żart. Nie masz prawa się obrażać.
– Mam prawo – odpowiedziałom. Moje granice nie są żartem. Wyszłom.
W różnych sytuacjach wołano za mną, zaczepiano mnie, bo przecież nie mogę przejść przez miasto bez informacji, że podobam się mocno nieudanemu amantowi. A i tak jestem w uprzywilejowanej pozycji. Nie jestem brzydkie, więc nie mówią mi, że się mam cieszyć, że ktoś się mną zainteresował. Nie piję, więc nikt nie powie, że to moja wina. Nie ubieram się wyzywająco. Większość tych sytuacji zdarzyła się w dzień, w takich okolicznościach, że nikt raczej nie podważy mojego prawa do korzystania z przestrzeni publicznej. Generalnie jestem osobą, której się wierzy, której słowa można potraktować poważnie. A i tak słyszę rady.
Możecie udzielać mądrych rad na uniknięcie molestowania.

My i tak nie mamy możliwości tego uniknąć.

Może niektórych wyjść z domu można uniknąć. Może można unikać niektórych ulic. Może można zawsze pojechać taksówką, może niektóre kobiece osoby na to stać. Może można jakoś załatwić to, by taksówkę prowadziła kobieta. Może można zadbać, by w szkołach i na studiach były tylko wykładowczynie. Możemy nigdy nie pić alkoholu tylko po to, by nikt nigdy nie wykorzystał pijanej. Możemy pójść na kurs samoobrony tylko dlatego, że miewamy kontakt z mężczyznami.
Tylko to nie będzie już życie, będziemy uwięzione w lęku przed molestowaniem jeszcze bardziej. Będziemy zepchnięte do domów, gdzie będziemy nadal żyć w strachu, że dostawca pizzy okaże się mężczyzną.
Do których oni próbują nas zepchnąć.
To, co publiczne, to męskie. Dla kobiet jest sfera prywatna.
Ulice, sklepy, autobusy, przystanki to przestrzeń publiczna, ich, obca. Mamy tam czuć dyskomfort, mamy pamiętać, że jak wchodzimy na ich teren, to tylko dla podobania się im, to oni – i ich opinia na temat naszego wyglądu – są tutaj ważni.
To nie jest tylko opinia. To nie jest komplement. Tu nie chodzi o powiedzenie nam o naszej atrakcyjności. Tu chodzi o dominację nad nami. Gdyby to był komplement, nie byłoby naruszania naszej przestrzeni osobistej, nie byłoby wkraczania na temat seksualności obcej osoby (gdy komentowane są choćby piersi), nie byłoby wymagania naszej uwagi, odpowiedzi, uśmiechu, nie byłoby naszego strachu i dyskomfortu.
Nie jest to komplement ani rzecz, której to ja mam zapobiegać kosztem swojej wolności.
Gdy jechałom tym autobusem, ktoś mógł zapobiec molestowaniu. Nie ja. Trzech chłopaków mogło.
Może oni nie wiedzieli, co to przestrzeń osobista, może im nikt nie powiedział, że to, co widzą dokoła, nie jest dobre, może sądzili, że to zabawne. Może byli tylko dziećmi. Może powinnom być bardziej wyrozumiałe. Może mogliby to zatrzymać gdyby wiedzieli więcej.
Może. Może ja mogę mieć wyjebane i nazwać to molestowaniem, bo ja też byłom tylko dzieckiem i to takim, które niczego takiego nie chciało.
Ja na pewno nie mogłom niczemu zapobiec. I żadne porady tego nie zmienią, a tym bardziej nieszlajanie się po nocy.
Łatwo myśleć, że są zasady, że świat jest sprawiedliwy. Że będąc dobrą dziewczynką, nie zetkniesz się z molestowaniem, nikt nie przekroczy twoich granic.
Molestowanie jest tylko, gdy wracasz wieczorem lub nocą z imprezy. Dodatkowe punkty po wypiciu alkoholu.
Z doświadczenia uznaję takie sytuacje za bezpieczniejsze, bo nocą nie ma ludzi na ulicach.
Te zasady nie służą naszemu bezpieczeństwu tylko kontroli nad nami i obwinianiu nas za molestowanie.
Przecież są zasady. Jeśli je łamiesz, to możesz tylko siebie winić za zachowanie innych. Wiesz, inni nie kontrolują swojego zachowania, ale ty swoje tak.
Nie łamiesz zasad? Oj tam, przymknijmy na to oko. Jeszcze byśmy doszli do wniosku, że to molestujący są winni molestowania. 

~Kruk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz