niedziela, 14 października 2018

Polowanie

zwierzyna łowna, polowanie, łowiectwo, myślistwo, myśliwy, zabijanie zwierząt
Polowanie jest to przykład tego, jak człowiek może zabijać tylko dla zabawy, nie mając żadnej potrzeby czy korzyści. Po prostu przykład spierdolenia naszego gatunku.
Wymyśliliśmy sport-zabijanie, mamy odpowiednią tradycję, a jak coś jest tradycją, to klamka zapadła, nic się nie da zmienić.

Polowanie nie jest potrzebne

Mówi się, że polowanie jest potrzebne, bo nie ma w środowisku drapieżników (guess, why) i bez polowania populacje zwierząt łownych rozrosną się za bardzo, zwierzęta będą powodować straty gospodarcze.
By dojść do takiej konstrukcji myślowej, trzeba założyć parę rzeczy.
  1. Wiemy, ile zwierząt jest w środowisku.
  2. Wiemy, ile ich powinno być.
  3. I jest to mniej, a nie więcej.
  4. Przyroda nie jest w stanie sama regulować wielkości populacji.
  5. Musimy zastąpić drapieżniki, polując.
Pierwsze można od razu odrzucić. Szakal złocisty stał się zwierzęciem łownym, ledwo dowiedzieliśmy się, że w ogóle w tym kraju jest. Oprócz tego poluje się na wiele gatunków wędrownych, trudnych do policzenia. 
Drugie to bzdura. Nasz gatunek gówno wie o tym, co w naturze być powinno. 
Trzecie też można odrzucić. Widzieliście kiedyś w Polsce dropa? Nie, bo wyginął w naszym kraju. Kontrolowaliśmy jego populację, bo przecież było go za dużo i było go za dużo, aż w pewnym momencie okazało się, że go nie ma,  więc przestaliśmy jego populację kontrolować. I co, to jest sukces? To jest poprawna liczba dropiów w Polsce? Głuszców? Cietrzewi? W skali świata gołąb wędrowny był jednym z najliczniejszych gatunków ptaków... szybko wymarł, głównie z powodu polowań. Podobnie kulik eskimoski zniknął zupełnie. Ostatnio go widziano w 1963 roku.
Czwarte. Mamy 32 gatunki zwierząt łownych. Wszystkie pozostałe zwierzęta... co z nimi? Same się kontrolują czy może ich populacja jest zbyt rozrośnięta, czy powodują nam straty gospodarcze?
Piąte. Może nie ma drapieżników w wystarczającej ilości, ale ludzie nie muszą ich celowo zastępować, wystarczy, że jesteśmy. Budujemy budynki, na które ptaki wpadają, niszczymy siedliska, zmieniamy klimat, a za polskie drapieżniki sprowadziliśmy norkę amerykańską. 
Mowa jest często o szkodach wyrządzanych przez ptaki. Nic o nich nie wiadomo. Owszem, koła łowieckie wypłacają rolnikom odszkodowania za straty wyrządzane przez zwierzęta, ale jeleniowate i dziki, a Skarb Państwa płaci za rysie, wilki i niedźwiedzie. Za ptaki nie. Szkody nie są więc zgłaszane, wyceniane i nie można ocenić ich skali. Pojawia się też pytanie, jakie szkody ma wyrządzić kaczka krzyżówka, żyjący w gęstym starodrzewie jarząbek zwyczajny, również leśna słonka zwyczajna? Wiadomo, że szkody mogą wyrządzać duże stada gęsi, prawdopodobnie na 1-2% powierzchni Polski może się coś takiego dziać. Za zachodnią granicą poradzono sobie z problemem bez zabijania ptaków. W Polsce jednak potrzebne jest aż ok. 116 000 myśliwych (2015 rok). Wszyscy oni strzelają do zwierząt i odnotowują zabite w statystykach. Wolno zabić tylko pewną ilość zwierząt, bo przecież kontrola populacji nie może być zbyt duża. Nie odnotowują zwierząt postrzelonych, które giną potem, choćby dlatego, że osłabione padają łupem drapieżników. Liczba wszystkich ptaków poszkodowanych jest prawdopodobnie o 1/4 wyższa od oficjalnej liczby zastrzelonych (ok. 2 000 rocznie).
Gołębie grzywacze nie przejmują się polowaniem na nie, jest ich coraz więcej. Podobnie jeszcze trzy gatunki łowne, ale to grzywacze widuję codziennie, zamiast gołębi skalnych. Skuteczna ta kontrola populacji. Być może jej skuteczność jest związana z tym, że myśliwi są mało zainteresowani strzelaniem do grzywaczy czy bażantów. Co to za radość zastrzelić gołębia?... Czy w świetle tego, że myśliwi nie strzelają do gatunku, którego populacja rośnie, mam wierzyć, że chodzi im o kontrolę populacji, a nie o radość z zabijania pięknych zwierząt?

Którą populację trzeba kontrolować?

Żeby kontrolować, tj. zmniejszać, populację gatunku X, trzeba strzelać do gatunku X (ewentualnie pokarmu gatunku X). Strzelanie do podobnego gatunku nie pomoże.
Jak więc mamy wierzyć w potrzebę polowań, skoro myśliwi nie mogą po prostu rozpoznać gatunku i strzelają do chronionych ptaków (cyranka, mewa białogłowa, perkoz dwuczuby i inne)? Nie można rozpoznać ptaków, mając 2-3 sekundy patrzenia na nie w słabym oświetleniu. Dlatego nawet 30% ptaków zabijanych przez myśliwych to gatunki chronione.
łowiectwo, myślistwo, piękne hobby, szlachetny sport, tradycja, zabijanie zwierząt,

Myśliwi nie dbają o naturę w inny sposób

Dobrym myśliwym zależy na środowisku, więc oprócz zapewniania w nim równowagi, robią też inne potrzebne rzeczy, jak dokarmianie zwierząt zimą?
Nie. Dokarmiają zwierzęta, dzięki czemu jest ich więcej i można ograniczać ich populację. Podczas zimy giną nieprzystosowane osobniki, co sprawia, że rozmnażają się tylko te najsilniejsze czy najmądrzejsze. Gatunek rozkwita, dostosowując się do warunków. Przez brak selekcji zimą oraz selekcję przez myśliwych populacja się niekorzystnie zmienia. Myśliwi lubią zwierzęta okazałe, np. barwnie ubarwione, starsze samce kuraków. Zmiany w populacji mogą zaburzać jej strukturę wiekową i/lub powodować dominację jednej płci w danej kategorii wiekowej, konsekwencją może być obniżenie sukcesu reprodukcyjnego i liczebności populacji.
Płody rolne używane do dokarmiania zwierząt przyzwyczajają je do tego rodzaju karmy, przez co chętniej wędrują na pola, gdzie czynią szkody. Karmione przez człowieka wilki uczą się szukać u ludzi jedzenia i na wolności atakują nas.
Odstrzał dzików jest uzasadniany afrykańskim pomorem świń. Jak nie zabijesz dzika, to przekaże chorobę świniom w hodowli, straty gospodarcze i katastrofa.
Tak naprawdę to nie. Dziki nie bywają w chlewach, a świnie w lasach, nie mogą się zarażać. Jedynie jeśli człowiek po polowaniu przeniesie zarazki do hodowli świń, ASF przenoszone jest na zwierzęta hodowlane. Mówi się, że na Białorusi rozstrzeliwano zwierzęta z helikopterów, co być może temu zapobiegło.
Kolejne: zgodnie z prawem unijnym (w całej wspólnocie jest ono nad ustawami, nie dajcie się przekonać, że jest inaczej) sezon łowny na ptaki nie powinien zaczynać się 15 sierpnia, a tak się zaczyna, gdyż wtedy jeszcze kaczki wodzą nielotne młode.
Państwa Członkowskie sprawdzają w szczególności, czy na gatunki, do których stosuje się prawo łowieckie, nie są organizowane polowania w okresie wychowu młodych ani w czasie trwania poszczególnych faz reprodukcji.
~ Dyrektywa ptasia, artykuł 7, ustęp 4

Myśliwi szkodzą środowisku i nam wszystkim

Oprócz dość oczywistego zabijania zwierząt, które są jego częścią, myśliwi wyrządzają także inne szkody.
Jeśli chodzi o ptaki, to polowania powodują zmianę częstotliwości i tras przelotów, skrócenie czasu żerowania, ołowicę (tj. zatrucie ołowiem) oraz masowe wsiedlenia gatunków łownych. Ptaki omijają tereny, gdzie się na nie poluje, przenoszą się np. z miejsc, gdzie sezon łowiecki zaczyna się wcześniej, tam, gdzie zaczyna się później, mogą później wracać na lęgowiska, co znów zmniejsza sukces reprodukcyjny. Siedlisk ptaków jest mało (i jest to naszą winą), a myśliwi zajmując* te tereny jeszcze zabierają tym zwierzętom przestrzeń życiową. W obszarze Natura 2000 Dolina Małej Wełny polowania spowodowały spadek liczebności żurawi na noclegowisku (przedmiot ochrony w tym obszarze) o ok. połowę z 1400 na szacowane 300-700.
Jak już strzelamy, to musimy mieć z czego. I w ten oto sposób do środowiska trafia od 15 000 do 50 000 ton ołowiu rocznie. Potraficie sobie wyobrazić tę ilość? 
W 1993 roku podstawę Krzywej Wieży w Pizie ustabilizowano za pomocą 600 ton ołowiu. 25 Krzywych Wież to najmniejsza ilość ołowiu na rok.
Ołów ten często trafia do stawów hodowlanych, nad którymi się poluje. A potem ludzie jedzą te karpie czy inne ryby.
Ołów zostaje też w tym, co myśliwi zostawiają po wypatroszeniu zwierzęcia, w postrzelonych zwierzętach, w wodzie i glebie, jak w makabrycznym, ołowianym cyklu biogeochemicznym.
I to wszystko dlatego, że chcą trochę pozabijać, a stalowa i bizmutowa amunicja jest za droga.
myślistwo nie jest potrzebne, łowiectwo, śrut w środowisku, ołów, zatrucie, zabijanie zwierząt

A rzeźnia?

Próbowałom się dowiedzieć, jak to możliwe, że myśliwi nie czują obrzydzenia do samych siebie i swojej pasji.
Czytając o etyce łowieckiej, dowiedziałom się, że zabijanie w ogóle jest okrutne i równie dobrze można sprzeciwiać się zabijaniu zwierząt w rzeźniach. Właśnie! Cieszę się, że się zgadzamy. Nie zabijajmy zwierząt w lasach, nie zabijajmy ich w rzeźniach.
Aha, dziczyzna, przedstawiana jako zdrowa żywność, pozyskiwana jest poprzez polowania. 
Po pierwsze, zawiera ołów i arszenik z amunicji. Po drugie, zwierzęta łowne podjadają z pól pryskane rośliny, przecież myśliwi sami zapewniają o tych szkodach. Myśliwi dodatkowo wyrzucają na nęciskach (to takie miejsce, gdzie zostawia się karmę, by zwierz przyszedł i dał się zabić) przeterminowaną żywność z marketów.
No i to mięso. Podstawą żywienia człowieka mają być owoce i warzywa, mięso to dodatek, nie tylko niepotrzebny, co najczęściej szkodliwy.

Wszystko to jest jednak nieważne, bo ludzie zabijający zwierzęta są w naszym kraju ważni. Będą się wykręcać populacją, wyzywać od ekooszołomów, będą ukrywać swoje czyny, będą utrudniać kontrolę polowań.
A zwierzęta, w tym ludzie, będą ginąć.
Piękne hobby. 

* Tak, tak, myśliwi wcale nie zajmują siedlisk, tylko zabijają ptaki, które się tam znajdują, dla ptaków to pewnie dużo zmienia.
Źródła:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz