piątek, 30 listopada 2018

Jak przebiega aborcja?

aborcja medyczna i chirurgiczna, jak przebiega, bezpieczna, syndrom poaborcyjny
Platon w swoich dialogach wielokrotnie zaczynał od ustalenia, o czym mowa. Bez tego nie da się dobrze porozumieć.
Zanim więc pogadamy o aborcji i czemu to ważne, to opowiem wam, jak ona wygląda.

Co przed?

Anty-choice mówią, że w momencie zapłodnienia plemnik dociera do komórki jajowej, łączy się z nią i powstaje zarodek, który jest człowiekiem i trzeba go chronić. Tak naprawdę to nie.
Najpierw mamy plemniki i oocyt II rzędu. 
Plemniki są przez jamę macicy i jajowody przeciskane przez skurcze mięśni gładkich tych narządów. Potem zamiast momentu jest wieloetapowy proces, którego nie opiszę, bo choć ja się tego uczyłom, to Bartel uznał to za niepotrzebne, więc poradzicie sobie bez tego. 
W tym czasie oocyt II rzędu staje się komórką jajową, a potem dochodzi do fuzji jąder komórkowych, powstania nowego genomu, który, co zabawne, jest nieaktywny, na początku wszystko działa na genach matki. Nowy zestaw genów jest nieużywany, nie jest zdolny do transkrypcji czy podtrzymywania dalej tego procesu rozwoju.
Mamy zygotę. Za trzy tygodnie powstaną trzy listki zarodkowe, będziemy mieć zarodek.
Połowa (według szacunków) zygot staje się tylko nieco bardziej krwawym okresem. Niektóre dotrwają do implantacji.  Czasami dotrwają bez zarodka. U 25-60% zarodków z poronień samoistnych są aberracje chromosomowe.
Nie, puste jajo płodowe nie jest ciążą z wcześnie obumarłym zarodkiem. Jest ciążą bez zarodka.
Część komórek powstałych po podziałach staje się łożyskiem (czy łożysko ma duszę, skoro dusza jest już na etapie zygoty?). czasami jest podział na dwa zarodki (czy bliźnięta mają jedną duszę?)
A czy chimera mająca komórki bliźniąt dwujajowych, które się jakby zlały, ma dwie dusze?
Czasami już na tym etapie bardzo nie wyjdzie. 15% zapłodnień przebiega nieprawidłowo. Może być np. triploid. Takie hm, stwory mogą się nawet urodzić. Nie pożyją jednak długo. Nie wiem też, jak o nich mówić. Triploidalność mocno oddziela je od naszego diploidalnego gatunku, więc to nie bardzo ludzie, prawda? Są efektem ludzkiego rozmnażania, ale gdyby wszystko co pochodzi z rozmnażania danego gatunku musiało być tego samego gatunku, to specjacja nie mogłaby zachodzić.
Inny ciekawy efekt ludzkiego rozmnażania to zaśniad. 
10-15% zygot nie bruzdkuje lub nie zagnieżdża się, z zagnieżdżających się zygot 16% to blastocysty nieprawidłowe, a 58% przeżywa tylko do drugiego tygodnia. Zaś 1/3, 1/2 zygot ginie przed zagnieżdżeniem. 
Może się wydawać dziwne, że ja ciągle o tym, co może pójść źle. Dla mnie jednak ciąża to straszny czas, gdy wszystko może pójść źle, mieliśmy na studiach taką tabelkę... chyba nie chciałom tego widzieć. Generalnie chciałobym kiedyś jakieś zdrowe dziecko urodzić, a przez całą ciążę będę pewnie odtwarzać w głowie te daty. 26. dzień, zamykanie się otworu nerwowego przedniego, teraz może się rozwinąć brak mózgowia, 28. dzień, zamykanie się otworu nerwowego tylnego, przepuklina oponowo-mózgowa, 36. dzień, zbliżanie się wyrostków podniebiennych, rozszczep wargi, 38. dzień, powstawanie kości promieniowej, więc może być i niedorozwój kości promieniowej, zarośnięcie odbytu, przepuklina przeponowa, zarośnięcie dwunastnicy...
Nic innego ciekawego chyba nie ma. Najpierw jest powstawanie listków zarodkowych, o czym czyta się jak o budowie obleńców, tak to jest ludzkie i interesujące, potem pragęba, która znajduje się w miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. A potem w muzeum embriologicznym ogląda się uszkodzone płody i szuka w nich podobieństwa do człowieka.
Trochę nie wiem, co napisać o poprawnym rozwoju. Są ektoderma, endoderma, mezoderma, jest neuroektoderma, podział na somity, zarodek się fałduje (powstają fałdy ogonowy, głowowy, prawy i lewy boczne). Potem jest płód. Z ciekawych rzeczy, to w najbardziej ogonowej części jelita pierwotnego przedniego powstaje zgrubienie nabłonka, czyli pączek wątrobowy. I z tego potem może być wątroba i pęcherzyk żółciowy. Czy to nie zabawne?
USG wykrywa ciążę około 5. tygodnia, test ciążowy na szczęście zadziała szybciej.
Płód zaczyna coś czuć wraz z odpowiednim rozwojem układu nerwowego, czyli ok. 26. tygodnia ciąży. Do tego czasu aborcję prawie zawsze się wykona. Ok. 31. tygodnia będzie minimalna ilość neuronów, dzięki którym płód mógłby czuć ból. Nie jest jednak pewne, czy oznacza to czucie bólu, gdyż nie wiadomo, czy płód jest świadomy, sądzę, że nie jest, bo jednak świadomość wymaga rozwiniętego mózgu.
Niektórzy uznają, że nowy zestaw genów czyni płód nową osobą. Nowotwór też ma nowy zestaw genów. Ba, erytrocyty nie mają takich samych genów, jak inne komórki organizmu; nie mają w ogóle genów.

Aborcja

Tabletkami

Najczęściej dokonuje się aborcji farmakologicznej. W dużym skrócie: leki sprawiają, że organizm nie podtrzymuje ciąży, jest trochę bólu i krwi.
To teraz w trochę mniejszym skrócie. Pierwsze dziewięć tygodni ciąży to czas takiej aborcji. Ciąży się nie liczy miesiącami, ważne są tygodnie. 
Zwykle podaje się mifepriston i potem, po 24 godzinach, mizoprostol. Nie trzeba iść do żadnego szpitala po taką aborcję, dokonuje się jej samodzielnie, ale warto sobie zapewnić dojazd do odpowiedniej placówki, gdyby miały być powikłania.
Progesteron to hormon steroidowy podtrzymujący ciążę, spadek jego stężenia powoduje złuszczanie endometrium. Zwykle jest to po prostu menstruacja. Mifepriston blokuje receptory progesteronu, więc zatrzymuje jego działanie.
Mizoprostol powoduje skurcze macicy, co umożliwia usunięcie niepotrzebnych tkanek. Można do aborcji stosować sam mizoprostol, ale wtedy skuteczność to 84%, a nie 98% jak przy użyciu obu leków. Bierze się 4 tabletki mizoprostolu i po 4 godzinach jeszcze dwie, jeśli był mifepriston. Inaczej bierze się po 800 mg trzy razy, co 3-4 godziny. Leki te trzyma się w ustach pół godziny, jeśli to arthrotec, to wypluwa się resztki tabletki, jeśli coś innego, to się je połyka. Podobnie jak hormony przyjmowane przez transkobiety.
Po zażyciu mizoprostolu może być ból przez 2-3 godziny. Przed mizoprostolem dobrze wziąć coś przeciwbólowego. Potem się krwawi. Trwa to długo, trzeba się przygotować na najdłuższy okres w życiu. Ból powinien dawać się zbić lekami przeciwbólowymi i nie trwać długo, krwawienie nie powinno być mocne (2 lub 3 podpaski na 2-3 godziny), nie powinno być gorączki. Interwencja lekarza jest potrzebna u jednej na 2000 osób dokonujących takiej aborcji. Pierwszego dnia może być podwyższona temperatura, biegunka i wymioty. Przez kilka dni spodziewaj się pokarmu w piersiach, organizm myśli, że to był poród.
Możliwe powikłania to infekcja, krwotok i utrzymywanie się ciąży. Lekarze/rki umieją to leczyć, pomogą, długoterminowo nic nie będzie. Ważne: to dotyczy zdrowej osoby. Przy chociażby porfirii o podłożu genetycznym nie powinno się robić takiej aborcji, a na ciążę pozamaciczną to nie zadziała. Przeciwwskazania to też alergie na te leki. Dla organizmu nie jest to różne od naturalnego poronienia, nie trzeba więc mówić lekarzowi/rce o dokonaniu aborcji.
Co ciekawe, zaczętą aborcję da się przerwać / odwrócić poprzez wzięcie odpowiedniej dawki progesteronu. Były takie przypadki, ale generalnie nie jest to udowodnione.

Chirurgicznie

Rzecz mniej komfortowa. Nie róbcie tego w domu. Z tym się już idzie do odpowiedniej placówki.
Przy znieczuleniu ogólnym lub miejscowym wkłada się wąską rurkę do macicy i zasysa zawartość. Trwa to jakiś kwadrans.
Nie ma wyciągania szczypcami, nie ma krojenia, nie ma fragmentów płodu, jak opowiadają anty-choice. Ostre łyżeczkowanie (tzw. skrobanka) jest metodą przestarzałą i niebezpieczną.
Przy znieczuleniu miejscowym może być ból, podobnie po zabiegu.

Alternatywne zakończenie to poronienie lub poród. 
Poród jest bardziej niebezpieczny niż aborcja, tak ze 14 razy większe ryzyko śmierci (przy kolonoskopii zaś jest 40 razy większa szansa, że umrzesz, niż przy aborcji, zaś antybiotyki bywają bardziej niebezpieczne niż mizoprostol i mifepriston, wstrząs anafilaktyczny po penicylinie to poważna sprawa). Mowa o badaniach zrobionych w USA, gdzie porody są stosunkowo bezpieczne.

Co po?

Wbrew pozorom nie syndrom post-aborcyjny. 
Jest to taki syndrom, gdy kobieta po aborcji funkcjonuje dobrze, aż ktoś ją przekona, że zabiła swoje dziecko, wtedy może przeżyć żałobę, załamać się, czuje się źle, ale zdaniem anty-choice jest dobrze, bo to przeżywa. Syndrom post-aborcyjny występuje ich zdaniem zawsze i może być bezobjawowy, a najlepiej zdać sobie z tego sprawę, by przestać wypierać objawy. A jak osoba miała aborcję, a potem umrze jej bliska osoba* czy stanie jej się cokolwiek innego, to może się pojawić rozpacz będąca częścią syndromu. Wyjątkowo perfidne.
Jako przykład osoby z syndromem wskazywana jest Justyna z Granicy (o, tu mam dowód, że tak robią). Więc tak:
  • Justynę porzucił mężczyzna, którego chyba kochała (?);
  • zmarła jej matka;
  • wszyscy jej bliscy byli w wyjątkowo złej sytuacji (ja potrafię chcieć się zabić, bo przyjaciółka się pocięła, to aż dziwnie by było nie brać tego pod uwagę);
  • była sama na świecie;
  • jej życie było okropne, przecież matka Zenona mówiąc, że kosztuje tyle, co zje, mówiła jak o energooszczędnej pralce, spodziewacie się normalności po osobie traktowanej jak przedmiot przez tych wszystkich ludzi?
Samo to bez żadnej niechcianej aborcji doskonale wyjaśnia jej stan. Po co jednak myśleć o jej życiu czy osobowości, skoro miała aborcję, to wszystko może wyjaśnić. Zresztą, Justyna to postać fikcyjna, nie jest dowodem na nic poza wyobraźnią Nałkowskiej.
Tak naprawdę syndrom poaborcyjny nie istnieje. Kolejna rzecz, którą trzeba udowadniać, że nie, jak autyzm po szczepionkach, homoseksualność niebędącą chorobą i takie tam inne.
Najlepszą grupą kontrolną dla kobiet usuwających niechciane ciąże są kobiety rodzące niechciane dzieci. Najlepszą grupą kontrolną dla przerywających chciane ciąże są te, których chciane ciąże przerywa poronienie lub urodzenie martwego dziecka. A dla usuwających zdeformowane płody – te, które je rodzą. 
Pierwsza sytuacja: aborcja nie zmienia psychiki. Druga: podobnie źle jak przy poronieniu. Trzecia: aborcja jest lepsza. 
Jest jednak pewna grupa kobiet po aborcji, które radzą sobie wyjątkowo źle. Te po wielokrotnych aborcjach. Nietrudno wymyślić, czemu. Wielokrotne aborcje to wielokrotne niechciane ciąże lub wielokrotne aborcje chcianych ciąż z różnych przyczyn. Taki przykład kobiety, co nie usuwała niechcianych ciąż: Pamiętnik dzieciobójczyni.
Sama niechciana ciąża jest okropnym przeżyciem, nawet jak uda się ją zakończyć aborcją.
Na to, jak kobieta radzi sobie po aborcji, ma wpływ stosunek społeczeństwa do jej decyzji.
Co ze zdrowiem kobiety? Najpewniej nic. Nie ma nawet zwiększonego ryzyka raka piersi, mimo dziwnych bilbordów. Nie ma bezpłodności, może szkoda. Nie, 60% kobiet po aborcji nie ma od tego myśli samobójczych.
Tworzona jest narracja, że aborcja jest niebezpieczna dla zdrowia kobiety, czy to fizycznego, czy psychicznego. To sposób udawania, że jest się anty-choice z troski o kobiety, że wcale im się nie życzy źle.
Podsumowując, po aborcji nie jesteś w ciąży i nic ciekawego się z tobą nie dzieje. Nuuuda.

O aborcji zamierzam napisać jeszcze wiele razy, ale tego wstępu potrzebuję. Uważam to za najlepszy sposób zaczęcia skomplikowanego tematu.
Tutaj postanowiłom po prostu opisać sprawy medyczne i odnieść się do propagandy, która wokół nich narosła. Potem może się wrzuci coś o sprawach ekonomicznych czy innych.

~Kruk

* Syndrom poaborcyjny to mit? i cytaty:
Nie dodaje się jednak, że zwykle początkowe poczucie spokoju z czasem odchodzi, a syndrom poaborcyjny pojawia się również po kilku miesiącach, lub nawet latach, na przykład przy okazji jakiegoś wydarzenia (np. śmierci bliskiej osoby), które wyzwala na nowo ukryty problem. (...) Georgette Forney, współorganizatorka społecznej kampanii Silent No More Awareness (ruch dotyczący ujawniania zranień aborcji) w artykule w „BMC Psychiatry” stwierdziła: „Nam wystarczał zdrowy rozsądek, żeby stwierdzić, iż matka, która utraci dziecko na własne żądanie lub na żądanie partnera, będzie bardzo cierpiała z tego powodu”
Na zdrowy rozsądek powołują się homofobi, klimatyczni negacjoniści i inni, którzy nie mają racji. A zestawienie z jednej strony http://doscmilczenia.blogspot.com/ z APA z drugiej nie jest okej, to nie są źródła podobnej wartości.
Źródła:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz