czwartek, 20 grudnia 2018

Wegetarianizm

niejedzenie zwierząt, wegetarianizm, weganizm, ochrona środowiska, klimat
Ja tu będę siać propagandę, bo ci wegetarianie to ciągle się pchają innym do talerza.
A tak naprawdę opowiem wam o czymś, co jest po prostu ważne.

O co chodzi?

Wegetarianizm to dieta bez mięsa. Weganizm to dieta bez produktów zwierzęcych, zwykle połączona ze stylem życia odrzucającym inne produkty pochodzenia zwierzęcego. Oznacza to zatem rezygnację ze skórzanych ubrań, futer, kosmetyków ze składnikami zwierzęcymi.
Ludzi niespożywających mięsa jest w społeczeństwie około 1%.
Wpływ takiej diety nie tylko nie jest niekorzystny, ale i może być pozytywny. Wyjątkiem są osoby, które mają np. anemię i potrzebują więcej żelaza. Wtedy odpowiednie zbilansowanie diety wegetariańskiej i tym bardziej wegańskiej może być trudne. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że niemożliwe. Zapewne możliwe, ale byłoby to drogie i pracochłonne.
Wegetarianie są szczuplejsi, mają mniejsze ryzyko rozwoju chorób serca i naczyń krwionośnych, w tym nadciśnienia tętniczego. Zmniejsza się ryzyko cukrzycy i nowotworów. Częstsze mogą być złamania (dlatego zrezygnowanie z mięsa chyba mogłoby zaszkodzić przy wrodzonej łamliwości kości). Mają mniej wapnia. 
Dieta ta może powodować niedobory, jeśli jest źle zrobiona.
Normalnie jednak jedynym problemem jest B12. Bez tej witaminy można nawet dostać depresji. Wegetarianie mogą ją pozyskać z nabiału, a weganie muszą ją suplementować. Wszyscy musimy suplementować D3 jesienią i zimą.
Ewentualnie problemy mogą sprawiać inne substancje. Należą do nich żelazo i wapń, zwłaszcza weganie mogą mieć problem. Na szczęście mleko sojowe wzbogaca się w wapń.
Białkiem nie ma się co martwić. Owszem, jedna roślina, jeśli nie jest soją, nie zawiera wszystkich egzogennych aminokwasów. Jednak dwie, trzy już tak. A nie chodzi o to, by jeść ciągle tylko ryż czy kaszę, a o to, by mieć zróżnicowaną dietę. Jeśli uwzględnimy różne rodzaje roślin, to nie uda się nam dostarczyć odpowiedniej ilości kalorii bez odpowiedniej porcji każdego aminokwasu. Nie jest zresztą tak, że potrzebujemy tego białka ogromnej ilości. W większości jesteśmy przebiałczeni.
Owszem, mówiono o pełnowartościowym białku. Generalnie to jest tak, że wymyślono hipotetyczne białko zaspokajające wszystkie nasze potrzeby, wychodząc od białka jaja kurzego. Białko to składem i proporcjami aminokwasów jest podobne do składu aminokwasowego całego człowieka. Takiego białka nie ma, ale mięso zwierzęce jest podobniejsze do niego niż jakiekolwiek białko roślinne. Idąc dalej tym tropem najlepiej byłoby zjeść człowieka. 
Dieta wegetariańska bardzo pokrywa się z tym, co się uznaje za zdrowe; ograniczeniem spożycia mięsa, spożywaniem roślin strączkowych oraz dużej ilości warzyw i owoców. Wiele osób z powodów tylko zdrowotnych rezygnuje z mięsa nie całkowicie, a jada je bardzo rzadko.

Środowisko

Wybór diety to najważniejsza z naszych decyzji, to dzięki temu można najbardziej zmniejszyć nasz wpływ na środowisko. 
Ślad węglowy hodowli zwierząt to:
  • ślad węglowy uprawy roślin;
  • ślad węglowy transportu roślin;
  • ślad węglowy samej hodowli, a więc budynków gospodarczych itp.;
  • ślad węglowy transportu i przetwarzania zwłok.
Przy produkcji pożywienia roślinnego wystarczą pierwsze dwa etapy. Hodowla zwierząt odpowiada za 18% emisji gazów cieplarnianych. 71% zniszczonych lasów Amazonii zmieniono w pastwiska, a dalsze 14% w uprawę soi na paszę dla tych zwierząt. A teraz wyobraźcie sobie, że zjadamy tę soję, a nie dajemy ją tym zwierzętom, które chcemy zjeść. 
Najmniej niszczy środowisko hodowla drobiu. Teoretycznie lepszy niż wegetarianizm (roślinki, grzybki + jaja, produkty mleczne) byłaby lepsza dieta wegańska z jajami i kurzy mięsem. Co ważne, jaja są dobre jako źródła białka. Kiedyś mówiono, że powinno się ograniczać je, ale teraz wiadomo, że nawet trzy jajka dziennie to jest dobra ilość. 
Oprócz kurzych jaj warto pomyśleć o przepiórczych, mają mniej cholesterolu. Jeśli zaś dopuszcza się ryby, trzeba wziąć pod uwagę, że nie wszystkie połowy są bezpieczne dla przetrwania gatunku. Odpowiednie powinny być też narzędzia połowowe, np. włoki denne nie są okej.
W  każdym razie, roślinki są dobre, zdrowe i ekologiczne, a mięso gotuje nam planetę.
Istnieją też etyczne i religijne powody niejedzenia mięsa. Moim zdaniem są one mocno wtórne wobec ekologicznych i zdrowotnych.
Nie widzę sensu pisania o tym. Jestem w stanie stworzyć słowami obraz zwierzątka, nad którym się będziecie litować, ale mi samemu nie żal zwierząt, wiem też, że taki wzbudzony na chwilę żal nic nie znaczy.
Miałom też powody nieracjonalne. Gdy zaczęłom działać w Food Not Bombs!, a także bardziej obcować z sXe zetknęłom się z czymś nieobecnym wśród normików. Można to zauważyć wśród osób o poglądach lewicowych bardzo często.
Tym czymś jest uznanie podmiotowości zwierząt za coś oczywistego, jak aksjomat. Straight edge był traktowany bardziej podejrzliwie niż stwierdzenie w stylu jak można jeść ścierwo? (zresztą, słyszałom jak nawet mięsożercy określają się sami ścierwojadami). Na foodach chyba nie bywa już nikt jadający mięso, bo nawet ja przestałom.
Zwierzęta były uznawane za kolejną uciskaną grupę, a ich wyzwolenie za jeden z celów rewolucji. Hierarchia gatunków również musi być zniesiona, by doprowadzić do anarchii.
Motywowało mnie to na dwa sposoby:
  • zaczęłom współczuć zwierzętom pod wpływem ich słów, np. mój kolega kiedyś zapytał, z kogo są jakieś kotlety sprzedawane na stacji benzynowej,
  • chciałom się dopasować, czułom się trochę odstające od towarzystwa, było mi nawet wstyd.
Innym nieracjonalnym powodem była anatomia. Martwy człowiek wygląda jak zwykłe mięso, czasami nawet smakowicie. Patrzę i robię się głodne. Wiem jednak, że to ohydne. I myślę o tym, że to człowiek, że nie wolno mi patrzeć na to jak na jedzenie. A potem wracam do domu, robię obiad i dotykam czegoś, co wygląda, jak martwy człowiek, jeszcze będąc przestawione na myślenie Nie wolno ci patrzeć na to mięso jak na jedzenie. I nagle zwierzęce mięso, tj. nieludzkie, przestało się wydawać apetyczne.
Poza tym jako wegetarianka jadam znacznie smaczniej niż mięsożercy. Taniej jeść wegetariańsko (jeśli jesz mało zamienników produktów odzwierzęcych), rośliny łatwiej jest też przyrządzić; zwykle są jadalne też na surowo, więc nic się nie stanie, gdy będą niedopieczone. Wreszcie, w brokułach czy hummusie nie spodziewam się tasiemców, włośni i innych pasożytów. 

~Kruk

Źródła:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz