sobota, 26 stycznia 2019

Fiński system edukacji

Jestem zafascynowane fińskim systemem edukacji.
w

Podstawa

Mam wrażenie, że fiński i polski system edukacji są oparte na zupełnie różnych założeniach. Otóż, Polacy założyli, że dziecko nie ma problemu z nauką. Ciągle jest mowa o tym, co ma być w podstawie programowej, a co nie, jakie lektury najlepsze, czy treść podstawy programowej odpowiednio przygotowuje dziecko do dorosłego życia... a nigdy praktycznie nie mówi się o tym, co zrobić, by dziecko opanowało to, co już jest w podstawie. Nie ma dyskursu z tym związanego, nie ma takich kontrowersji jak przy każdej zmianie lektur.
Finowie uznali, że dziecko jest w stanie nie zrozumieć każdej rzeczy. I jest mnóstwo rozwiązań zapobiegających temu, ten system wyciąga słabych uczniów. Jest nacisk na kompetencje nauczycieli.  I to nauczyciele są rozliczani z wyników uczniów. Słyszałom jakieś legendy o znajomych w Finlandii, których uczelnia prosiła, by na czwarty termin się nauczyli, a gdy człowiek zdał, to wysłała pismo z podziękowaniami. Dzieci oprócz informacji uczą się też uczenia. Przecież przez całe swoje życie będą potrzebować tej umiejętności.
Brzmi to może utopijnie: brak ocen i prac domowych, wyjątkowo wysoka frekwencja, pierwsze miejsca w rankingach OECD.

Po kolei

Przedszkola do 6 r.ż. są płatne, państwowe tańsze (cena uzależniona od zarobków rodzica), prywatne droższe, za to są tam mniejsze grupy. W 6 r.ż. dziecko chodzi do przedszkola bezpłatnie. I jest miejsce dla wszystkich dzieci.
Po przedszkolu jest 9 lat obowiązkowej edukacji, czyli tyle, co w systemie podstawówka+gimnazjum, ale więcej niż przy ośmioletniej podstawówce. Przez pierwsze sześć lat ma się jednego nauczyciela do większości przedmiotów, za wyjątkiem tych specjalnych (plastyka, wf...). Trochę jak u nas przez pierwsze trzy lata. Sądzę, że pozwala to wypracować nauczycielowi sposoby komunikowania się z konkretnymi uczniami tak, żeby ci go zrozumieli, poznać ich potrzeby edukacyjne i odkryć, co sprawia trudność. Każde dziecko uczy się języka szwedzkiego i fińskiego. Młodzi z większości fińskiej poznają język fiński i jego literaturę, a szwedzki mają jako język obcy. Mniejszość szwedzka ma edukację po szwedzku z językiem szwedzkim i jego literaturą, a fińskim jako obcym. Wszyscy się rozumieją i jest dobrze. Historia, wos, matematyka, fizyka, chemia, biologia, geografia, wf czyli przedmioty jak w Polsce. Do tego ekologia (tak!) i edukacja zdrowotna, moim zdaniem powinna być w szkołach, by pomóc zwalczyć zakaźne choroby, nauczyć ludzi przygotowywania żywności w sposób chroniący przed tasiemcami i innymi pasożytami, czy pomóc w opanowaniu przekazywania HIV. Można wybrać między religią lub etyką, jest też plastyka, muzyka i prace ręczne. Jest też nowszy system, zorientowany na tematy, a nie przedmioty. Tworzone są interdyscyplinarne moduły tematyczne.
Po dziewięciu latach dziecko może iść do szkoły średniej, wybrać kształcenie zawodowe lub... poczekać jeszcze rok. Szkoły oferują dziesiątą klasę, w której pokazują możliwe ścieżki rozwoju. Uczeń bądź uczennica dostanie dodatkowe świadectwo po ukończeniu takiej klasy.
W szkolnictwie zawodowym jest 8 obszarów, w nich 52 kwalifikacje zawodowe, ze 120 programami nauczania. Oprócz tego wszystkiego można zdobyć zawód przez przyuczenie.
Szkoła średnia trwa zwykle 3 lata, uczniowie w miarę możliwości i potrzeb mogą skończyć szkołę w 2 lub 4 lata. Egzamin maturalny obejmuje język ojczysty i 3 wybrane przez osobę zdającą przedmioty. Z maturą można iść na uniwersytet lub politechnikę, są tylko te dwa typy uczelni. Dalej system jest taki sam, jak w Polsce, ze stopniami bakałarza, magistra i doktora.

Prac domowych nie ma. Miejsce nauki jest w szkole. Do domu się idzie odpocząć i być dzieckiem. Odnoszę wrażenie, że fińska edukacja polega na tym, by w byciu dzieckiem nie przeszkadzała nauka, a by była ona jego uzupełnieniem. 
Godzina lekcyjna to 60 minut, z czego uczą się 45 minut, a 15 zajmuje przerwa. Tydzień ucznia lub uczennicy trwa 20 godzin, czyli 4 godziny dziennie spędza się w szkole. Rok szkolny trwa od połowy sierpnia do końca maja. Nie przepracowują się, trzeba to przyznać. 
Uczniowie i uczennice w szkole czują się dobrze, niski jest poziom lęku związanego z nauką i szkołą. 
Edukacja jest prawem człowieka, dlatego w Finlandii państwo zapewnia najlepszą możliwą edukację. Prywatnych szkół nie ma. Równy jest dostęp do wiedzy. Z tego powodu państwo wydaje na edukację bardzo dużo, ale osoby prywatne już nie wydają. Tylko w Norwegii prywatne wydatki na edukację są niższe.

Problemy

Czy ten system ma jakieś wady? Finowie narzekają, że daje za mało możliwości rozwoju jednostkom wybitnym. Na stronie PISA porównywałom go z Kanadą (również świetne wyniki) i rzeczywiście, wybitnych jest więcej w Kanadzie, ale jest tam też więcej osób słabych w nauce. (Przy przedmiotach ścisłych tylko było więcej wybitnych w Finlandii.) 
Z nieznanych mi przyczyn w Finlandii jest duża różnica między wynikami chłopców i dziewcząt. To dziwne, bo generalnie edukacja wydaje się równościowa w tym kraju. Ta równościowość jednak maleje, można zaobserwować tendencję wzrostową wpływu środowiska na wyniki w nauce.
W Polsce większe różnice między płciami niż w Finlandii są tylko w matematyce i mają tendencję wzrostową. Mam wrażenie, że to skutek transformacji i nowych technologii:
  • w naukach ścisłych się teraz naprawdę dużo zarabia, więc zachęca się do tego chłopców, tak, jak software z kobiecej dziedziny stał się męski;
  • zalęga się amerykańska pogarda dla geeków, stereotyp irracjonalnej kobiety też wydaje mi się zachodni, zajmuje miejsce mocno prl-owskiego uwielbienia dla nauki i pracy (odkąd uczyłom się fizyki z nagrań dla szkół rolniczych z tego okresu mam dość dziwne odczucia względem ówczesnej edukacji).
Jak tu nie lubić fińskiego systemu edukacji?

~Kruk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz