wtorek, 15 stycznia 2019

Odpowiedzialność

odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, wymaganie od innych, lewica, ostracyzm nazistów
Tym razem muszę skrytykować też własne środowisko.

Ludzie odpowiadają za siebie

Wiem, że zaraz mi tu przyjdą lewacy i zaczną pisać zaUsz firmę.
Samo odnosiłom się krytycznie do mitu, że wszyscy mogą osiągnąć to, co chcą. Bo ludzie nie są kowalami swego losu, nie cały ich los jest w ich własnych rękach.
Ale część jest.
Sytuacje.
  • Siedzę u przyjaciółki z nią i jej dziewczyną. Jest fajnie, ale dokoła jest syf. Mieszkanie nie było sprzątane, odkąd dziewczyny się wprowadziły. Czyli od kilku miesięcy, ja czułom się brudne od przebywania tam. Nie jestem pedantem. U mnie rzeczy są porozwalane, kurz jest, jak czułom się naprawdę źle wiosną 2018 to ani razu nie odkurzyłom pokoju. Ale jak się coś rozlało, to sprzątałom to, naczynia zmywałom, śmieci wyrzucałom, było tak, że się dało żyć. Tam zaś było okropnie. I pamiętam, dziewczyna mojej przyjaciółki powiedziała wówczas Nie obraź się, ale mam wrażenie, że u większości lewaków tak jest. Nieskończone studia czy zawalona szkoła, pracy brak, na utrzymaniu rodziców, w domu burdel.
  • Towarzysz wstawił okropnego mema o tym, że jak krytykujesz inceli to jesteś złym lewakiem, który jeszcze pewnie jest nb, poli i wszystko, co złe. Dyskusja pod memem sprowadzała się do tego, że próbowano przekonać mnie i jedną inną osobę, że incele nie odpowiadają za swoje spierdolenie, a winne są kobiety, które się z nich śmieją, trzeba im współczuć i nie krytykować ich ideologii, bo winne są złe feministki uosabiane przez osobę z obrazka i przypisane jej zachowania, w tym używanie #pizza (?). Chęć mordu i tego dokonanie bierze z lat życia w poczuciu niesprawiedliwości, poczuciu alienacji, poczuciu braku możliwości zmian na lepsze. Ba, chęć mordowania kobiet w żaden sposób nie jest usprawiedliwieniem dla niechęci wobec kogoś. Potrzebna jest refleksja nad tym, czemu chcą to robić, a nie krytyka, ale lewacy wolą krytykować, bo jak incel zabije parę osób, to można stawiać chochoły, że ta ideologia jest zła. 
  • Ten sam człowiek bronił neonazistów przed karaniem ich, dyskusję zainicjował obrazek ze stwierdzeniem, że naziści zasługują na kulkę. Bo trzeba wyjść poza lewacki krąg znajomych, lewica jest zbyt hermetyczna, a przez niektóre wyczyny na lewicy (wciąż nie wiem, jakie, ale to ja stawiam chochoły podczas dyskusji) ma wrażenie, że jego znajomi naziści są bardziej przyzwoici. Bo on ma znajomych nazistów, a kto z was by się z takim przyjaźnił?
  • Inny towarzysz. Pracy oczywiście nie ma, na studiach nie skończył nawet pierwszego roku, typowy lewak z opisu dziewczyny mojej przyjaciółki. Pieniędzy nie ma, na czynsz nie ma, ma za to depresję, która poważnie utrudnia mu życie. Mimo to człowiek funkcjonuje i robi rzeczy. Marudzi na brak pieniędzy. Idź do pracy, odpowiadam. Nie pójdzie, bo przez depresję będzie mieć problem żeby móc wykonywać swoje obowiązki i go potem zwolnią. Nie wiadomo, jak towarzysz naprawdę sobie radzi w pracy, gdyż nigdy nie pracował.
  • Napisałom prywatny post o denerwujących zachowaniach pacjentów/ek/. Wymieniłom niedbanie o zęby i niestosowanie się do zaleceń stomatologa/żki. Moi znajomi zaczęli nagle usprawiedliwiać takie rzeczy dentofobią, naturalnym instynktem powodującym niechęć do intruzów w jamie ustnej, zębów można nie myć przez depresję. Serio? Mycie zębów to nie jest coś, do czego trzeba mieć humor albo motywację, to jest coś, co się po prostu robi, jak jedzenie zupy łyżką, a nie widelcem, spłukiwanie wody w toalecie, zasłanianie ust, gdy się kaszle. Tak samo z chodzeniem do dentysty. Nie musisz tego chcieć ani lubić, ale i tak masz to robić. A jak się ma dentofobię, to można dbać o zęby, by mieć mniej leczenia. Albo leczyć dentofobię, fobie się przecież leczy.
Ja wiem, że nie wszyscy są w stanie pracować i zarobić na siebie. Ja wiem, że nie wszyscy mogą skończyć studia. Wiem, że nie wszystko da się osiągnąć. 
Nie jest to usprawiedliwienie.
Wciąż jesteśmy wolnymi ludźmi. W pewnym stopniu. Możemy podjąć bardzo wiele decyzji.
Ja mogłom podjąć decyzję o byciu weganką, nie podjęłom. Moja wina. Podjęłom decyzję o byciu wegetarianką, mój sukces. Podjęłom decyzję o studiowaniu, podejmuję decyzje o chodzeniu na zajęcia, podejmuję decyzje o niezabijaniu ludzi z każdą chwilą, podejmuję decyzje o dalszym byciu komunistką, a nie o powrocie do liberalnego spierdolenia, podejmuję decyzje o robieniu swojego aktywizmu, podejmuję ciągle mnóstwo decyzji i w nich trwam. 
Owszem, podejmuję te decyzje z jakichś tam powodów. Gdybym miało mocniejsze zaburzenia, to pewnie bym niektórych ze swoich decyzji nie podjęło. I nie byłaby to moja wina. Jednak gdybym nie podjęło tych samych decyzji nie dlatego, że zaburzenia mi nie pozwoliły, to już byłaby. I gdybym nie podjęło próby walki z zaburzeniami, to też byłaby moja wina.
Bo widzicie, w tej dyskusji o incelach miałom wrażenie, że od nas wymaga się zrozumienia i refleksji, a nie wymaga się jej od inceli. A jednak dla naszego wspólnego życia w społeczeństwie ważniejsze jest, by incel zrozumiał, czemu ma mnie nie zabijać, niż to, czy ja zrozumiem, czemu on chce mnie zabić. Bo naprawdę nie musimy się nawzajem rozumieć, żeby żyć. Nie zabij mnie to nie jest straszny wymóg, tylko dość podstawowy.
I gdy ktoś nie spełnia wymogów, to ponosi konsekwencje.
Pani z partii Razem miała na spotkaniu aktywistek przedstawić, co ustalono na poprzednim zebraniu, ale zamiast tego oglądała kotki w internecie. Zwrócono jej uwagę. Zwrócenie uwagi jest adekwatne do zaniedbania. 
Neonazizm zaś to jedno z najgorszych przewinień, moim zdaniem za nim już jest ściana. Być może ktoś dopuszcza istnienie czegoś gorszego niż nazizm. W każdym razie to poważna sprawa. Poważne powinny być zatem konsekwencje. Jeśli będzie to konieczne, może tu być przemoc. 
Na pewno konsekwencje te muszą obejmować ostracyzm. Poglądy nazistów nie są równe innym poglądom i nie mogą być akceptowane, bo to dodaje im odwagi. To ciągłe przypominanie, że nie można się czuć bezpiecznie z takimi poglądami, sprawia, że naziści pamiętają, gdzie ich miejsce. Bez tego wychodzą na ulicę, dokonują ataków na tle rasistowskim czy innym, działają. 
I to nie jest tak, że nie chcemy rozmawiać z nikim, kto ma inne poglądy. Rozmawiać można z wieloma innymi ludźmi. Nawet o ideologii. Można przekonywać do lewicy ludzi z KOD-u, platformersów i pisowców. Nazistów nie. I dlatego z nazistami się nie kumplujemy, w przeciwieństwie do towarzysza. Trzeba wymagać od znajomych choć podstawowej przyzwoitości. Jak nie chcą konsekwencji swoich poglądów, to mogą wybrać jakieś inne poglądy, nikt im nie zabrania.
W ogóle, po co przyjaźnić się z nazistami? Już pomijając, że należy im się ostracyzm. Czy naziści to dobrzy ludzie? Czy naziści są wobec nas życzliwi? Bo to nie jest tak, że poglądy polityczne to jakaś kwestia oderwana od osoby. Establishment próbuje nam to wmówić, przekonuje nas, że polityka jest daleko, nas nie dotyczy, możemy się nią nie zajmować. Tak naprawdę poglądy polityczne to konkret. To, czy kogoś chcesz zagazować, czy nie. To, czy w walce z uciskiem chcesz zniszczyć opresję czy stać się opresjonującym. Po tym widać, jakim kto jest człowiekiem. Bo nie tylko prywatne jest polityczne; polityczne jest prywatne. Bo inaczej pozwalasz prawicowcom rozpętać taki festiwal nienawiści, że giną ludzie. I to się już dzieje.

Lewicowcy marudząc o to, że są konsekwencje, brzmią zupełnie jak ci wszyscy, którzy przez poprawność polityczną nie mogą mówić różnych rzeczy. Już pomijając fakt, że zwykle nie są to rzeczy warte mówienia, to najgorsze konsekwencje ich mówienia są takie, że ktoś się z tobą nie zgodzi albo będzie się znanym w towarzystwie jako osoba, która mówi jakieś niefajne rzeczy. 
Jakby nie widzieli, że sami sobie zapracowali na to, co się stało.
Weźcie zacznijcie czegoś od siebie wymagać.

~Kruk

Źródła:
  • Marksizm a moralność ;
  • Karol Marks i Fryderyk Engels, Manifest Partii Komunistycznej;
  • Lew Trocki, The Transformation of Morals [w:] The Fourth International, August 1945, Vol. 6 No. 8., 1923;
  • Carol Hanisch, The Personal Is Political, 1969

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz