czwartek, 7 lutego 2019

Co zrobić żeby nie było aborcji

co zrobić żeby nie było aborcji, feminizm, medycyna, gwałt, prawo, legalizacja, antykoncepcja
No dobrze, więc niektórzy uważają, że aborcja jest zła i nie powinno jej być. Ich żądania da się spełnić. I to nawet bez oddawania życia przez Tadeusza Klarowskiego.
(W poście mowa o ciskobietach i cismężczyznach)

Kobiety ponoszą konsekwencje cudzych działań

Mówi się, że skoro kobiety uprawiały seks, to mają ponosić konsekwencje. Tylko że to nie ich przyjemność z seksu powoduje ciąże. 
To mężczyźni powodują ciąże.
Kobieta nie musi się nawet podniecić, żeby zajść. Wystarczy, że mężczyzna będzie miał chcicę. 
Kobieta nie ma żadnej kontroli nad tym, kiedy jej ciało będzie chciało produkować jakieś płody. Może mieć ochotę na seks i uprawiać seks i jej ciało będzie bezpłodne. Może nie chcieć nie tylko ciąży, ale i samego seksu, a i tak zajdzie.
Ciało mężczyzny działa inaczej, w ograniczonym stopniu dając mu kontrolę nad tym, kiedy jest w stanie kogoś zapłodnić. Ot tak, gdy ma ochotę, bez określonych dni w miesiącu. Jeśli chce, może mieć w każdej chwili wazektomię i nie spowoduje żadnej ciąży. Prawo zaś nie pozwala kobiecie się wysterylizować.
Jeśli chcemy wyeliminować aborcję, to trzeba skupić się na mężczyznach. Musieliby nie gwałcić kobiet, zgadzać się zakładać prezerwatywę i nie ściągać jej, gdy osoba nie patrzy (co właściwie sprowadza się do niegwałcenia, gdyż partnerka zgadzała się na seks w prezerwatywie, a mężczyzna wymusił inny). To na pewno zmniejszy ilość niechcianych ciąż.

Da się nie zajść w ciążę

Najprostszym sposobem uniknięcia niechcianej ciąży jest umożliwienie kobiecie nieuprawiania niechcianego seksu, ale to pewnie za duży wymóg. Jeśli kobieta już uprawia seks, niezależnie, chciany czy nie, to powinna mieć dostęp do antykoncepcji.
W Polsce nadal są z tym problemy.
Nie można się legalnie wysterylizować.
Antykoncepcja awaryjna jest na receptę, co nie ma żadnego logicznego uzasadnienia.
A zwykła antykoncepcja...
Nie mam żadnego dowodu, że jest z nią problem. Niezliczone opowieści o ginekologach i farmaceutach, którzy po prostu postanawiają, że masz nie używać antykoncepcji, nie są przecież dowodem.
Powinna być odpowiednia edukacja seksualna, by osoby wiedziały, jakie mają możliwości, gdy chodzi o antykoncepcję. Do tego antykoncepcja powinna być najzwyczajniej w świecie dostępna w aptekach, tabletki po oczywiście bez recepty. Prezerwatywy bez marudzenia o sumieniu, podobnie jedyne przeciwwskazania do hormonalnej mają być medyczne. Można zauważyć, jak to działa, przeglądając dane na temat aborcji w Holandii.

A co jeśli urodzi?

Jeśli ciąża nie jest zagrożona, to można zaproponować kobiecie, by po prostu urodziła niechciane dziecko. Potem jest adopcja i wszyscy są szczęśliwi.  
Żeby urodzić, kobieta musi mieć do tego warunki, a więc odpowiednią opiekę w czasie ciąży i porodu oraz pewność, że będzie mogła wrócić do swojej pracy po macierzyńskim, jeśli tylko będzie chciała.
Gdy płód jest chory, musi być możliwość leczenia go. Państwo powinno zapewniać odpowiedni sprzęt i leki. Oprócz tego byłoby miło, gdyby była wyższa ściągalność alimentów, bo jak mężczyźni zostawiają kobiety same z niepełnosprawnymi dziećmi, to powinni przynajmniej płacić na ich utrzymanie. Teraz kobiety, dowiadując się o chorobie płodu, muszą brać pod uwagę i to, że partner je zostawi, i to, że państwo je zostawi.
Żeby kobiety nie dokonywały aborcji z powodów ekonomicznych, należy wprowadzić socjalizm. 

Zakaz aborcji nie ma na nic wpływu

Czasami zdarzają się sytuacje, gdy kobieta musi dokonać aborcji. Z powodów wymienionych wyżej lub tych medycznych, których nie unikniemy (chyba że nagle dokona się ogromny postęp w medycynie, ale to już nie moja działka), kobiety będą potrzebować przerwania ciąży. I ją przerwą. Niezależnie, czy im wolno, czy nie. Bo prawo prawem, a żyć trzeba. Nawet ogromne kary są niczym przy śmierci podczas wyciskania z siebie martwego płodu.

~Kruk

Rzeczy, o których tu piszę, teraz zaczynają być szeroko dyskutowane wśród Polaków o choć trochę liberalnych poglądach. Są jednak stare, były jeszcze zanim środowisko anty-choice zmieniło sposób mówienia o aborcji. Przytoczę stanowisko PPS z 1990 roku.

Oświadczenie w sprawie zmiany ustawy o przerywaniu ciąży

Komisja Wspólna PPS z wielkim zaniepokojeniem przyjęła decyzję Senatu RP z dnia 29 września 1990 r. o zmianie ustawy o przerywaniu ciąży.
Uważamy, że senacki projekt ustawy godzi w podmiotowe prawa kobiety i jest naruszeniem praw człowieka. Zapowiedź karalności personelu medycznego za dokonanie zabiegu przerwania ciąży doprowadzi do wielu nielegalnych zabiegów, a co za tym idzie, do wielu tragedii ludzkich.
Rozwiązywanie kwestii społecznych za pomocą ustawowego systemu kar traktujemy jako nawrót totalitarnego systemu myślenia. Kwestie społeczne należy rozwiązywać środkami społecznymi, a nie karnymi. Dlatego też PPS popiera stanowisko zajęte w tej sprawie w Senacie przez Przewodniczącego Komisji Wspólnej PPS Jana Józefa Lipskiego oraz domaga się stworzenia szerokiego programu społecznego, którego celem byłoby zmniejszenie ilości dokonywanych zabiegów aborcyjnych.
Uważamy za konieczne:
  • poszerzenie systemu świadczeń socjalnych (urlopy macierzyńskie, dodatki rodzinne), który stwarzałby szansę wychowania dziecka w godnych warunkach,
  • zwiększenia nakładów na domy dziecka,
  • usprawnienia systemu alimentacyjnego,
  • zwiększenie liczby żłobków, przedszkoli, szkół,
  • rozbudowę szpitali położniczych,
  • stworzenie programu rozwoju budownictwa mieszkaniowego,
  • rozwinięcie oświaty seksualnej w szkołach ponadpodstawowych,
  • szerokie udostępnienie środków antykoncepcyjnych.
Tylko taki program rozwiąże tę kwestię w sposób godny i z poszanowaniem praw człowieka.
Komisja Wspólna Polskiej Partii Socjalistycznej
Warszawa, 30 września 1990 r.
Opublikowane w Biuletynie informacyjnym PPS, nr 6, Warszawa, 20 października 1990r., za Dokumenty Polskiej Partii Socjalistycznej 1987-1990, Warszawa 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz