poniedziałek, 11 lutego 2019

Mam dość

antykapitalizm, rewolucja, anarchizm, mam dość
Czekam na koniec. To się nie sprawdza. Nigdy się nie sprawdzało, ale udawaliśmy, że jest inaczej. I było coraz gorzej.

Mam już dość kapitalizmu

Mam już dość biedy. Mam dość pożyczania pieniędzy na czynsz. Mam dość szefów zwalniających pracownicę z powodu kradzieży, gdy ta ma dowody, że nie kradła. Mam dość tego, że emeryci/tki zamiast cieszyć się jesienią życia, wnukami martwią się o leki i pieniądze, taka nagroda za uczciwie przepracowane życie.
Mam dość postfordyzmu i chorób psychicznych. Mam dość unpaid wages, które trafiają do kieszeni kapitalistów. Mam dość lichwiarskich oprocentowań i kredytów na 20 lat. Mam dość ludzi zarabiających na uzależnieniach.
Mam dość tragicznej sytuacji osób niepełnosprawnych i chorych przewlekle. Mam dość drogich leków. Mam dość cen operacji, po których dopiero można żyć. Mam dość 20 zamachów samobójczych dziennie w moim kraju. Mam dość bezdomnych,
Mam dość zawyżanych cen i z drugiej strony cen zaniżonych, bo zaoszczędzono na płacach ludzi produkujących rzeczy. 
Mam dość bezradności.
Mam dość zniszczonego świata. Mam dość globalnego ocieplenia, z którym nic nie zrobimy, bo to przecież nieopłacalne.
Mam dość klasizmu. Mam dość akumulacji kapitału. Mam dość rozwoju, z którego nic nie dostaję. Mam dość przypływu, który wcale nie podnosi wszystkich łodzi.
Mam dość płacy minimalnej, która nie spełnia swojej funkcji. Ona jest po to, by każdy pracujący mógł mieć dom, wyżywienie, ubranie, wszystko, co mu potrzebne. Mam dość wymagania od pracownika/cy ciągłej gotowości do zmiany pracy.
Mam dość kamienic i reprywatyzacji. Równie dość mam eksmisji.
Mam dość rynku pracownika polegającego na tym, że pracodawcy zaczynają przestrzegać praw pracowniczych. Mam dość umów śmieciowych.
Mam dość hiperindywidualizmu lansowanego przez ideologię neoliberalną.
Mam dość utowarowienia nauki i wiedzy. Mam dość dziedzin, których rozwój jest opłacalny.
Mam dość ekonomicznej krótkowzroczności. Mam dość spekulacji finansowych. Mam dość niewoli, chcę swoją wolność, która nie jest wolnością gospodarczą, co to w ogóle za sformułowanie?
Mam dość długów. Świat jest zadłużony. Cały. Wobec czego, Saturna?
Mam dość widma kryzysu. Wolę widmo komunizmu, niech już krąży po tej Europie. Ono nie przeszkadza.
Mam dość wszystkich liberalnych partii. Najbardziej tych, co udają postępowe, siedząc w kieszeniach kapitalistów. I tych, co udają, że są inne od innych kapitalistycznych partii. 
Które plugawią takie pojęcia, jak sprawiedliwość.
Mam dość klas. Czemu, kurwa, to jeszcze istnieje, to jakaś przestarzałość, którą powinno się zapomnieć jak hinduskie kasty. Mam dość patriarchatu, mam dość typowo kapitalistycznej opresji kobiet.
Mam dość deficytu budżetowego. Mam dość taniego państwa. Mam dość rosnących zysków i spadających pensji.
Mam dość tego, że nie możemy być socjalistycznym zachodem, bo wolność i równość się ze sobą kłócą w umysłach libków, bo kolibry zadomowiły się w dyskursie
Mam dość walki z patologiami, które powoduje kapitalizm. Bezdomność, alkoholizm, uzależnienia trzeba eliminować, a nie zwalczać.
Niech ten kapitalizm już upadnie i sobie głupi ryj rozwali.

~Kruk

Źródła:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz