niedziela, 24 marca 2019

Czy jest za wcześnie?

obalenie kapitalizmu jest konieczne dla ocalenia planety, ekosocjalizm, globalne ocieplenie, głód na świecie, czy jest za wcześnie?
Mówi się nam, że jest za wcześnie. Za wcześnie na przeprowadzenie reform gospodarczych, za wcześnie na rewolucję, ludzie nie są na to jeszcze gotowi. Gospodarka nie jest na to jeszcze gotowa. Potrzeba czekać na lepszy moment. 

Jest za późno

Kapitalizm zabija. 
Do wyżywienia świata potrzeba żywności wartej ok. 37 mld dolarów. To jednocześnie znacznie mniej niż produkujemy. 
Nic nie usprawiedliwia głodu na świecie. Żadna klęska żywiołowa, żadne ograniczenie technologiczne nie może być wymówką. Jedyną przyczyną jest nasz system ekonomiczny. Tam w Ameryce Południowej, gdzie wypasają się krowy, które zostaną podane w okcydentalnych fast foodach, powinny być uprawy roślin zjadanych potem przez mieszkańców tego regionu. Tak samo należałoby wykorzystać np. pola tytoniu. Wykarmienie ludzi jest ważniejsze niż pragnienie zaczadzenia się cygarem. Albo wszystkie tereny używane do produkcji paszy. Albo w sumie tylko te tereny, na których już uprawiamy naszą żywność. Bo tworzymy dość żywności, nawet mnóstwo jej marnujemy tam, gdzie mamy jej pod dostatkiem. Głód zaś istnieje w Afryce Subsaharyjskiej, Ameryce Łacińskiej i Azji. Ceny windowane przez spekulacje finansowe (Goldman Sachs, wiemy, co zrobiłeś) powinny być zastąpione cenami uzależnionymi od kosztów produkcji. 
Gdy uczyłom się w szkole o drugiej wojnie, uznaliśmy za porażkę ludzkości, że w getcie warszawskim ludzie głodowali, choć żywność w tym rejonie była. Umierali z niedoboru żywności nie dlatego, że klęska żywiołowa spowodowała nieurodzaj, umierali dlatego, że pozbawiono ich dostępu do pożywienia. Podobnie wielki głód na Ukrainie uznajemy za zbrodnię, bo głód ten wynikał z ludzkiej decyzji, że ci ludzie nie będą jeść. Teraz też ludzie umierają dlatego, że pozbawia się ich dostępu do żywności, a nie dlatego, że tej żywności brakuje. Gdzie nasze oburzenie na tę zbrodnię?
Choroby z niedożywienia dzielimy na wynikające z niedożywienia ilościowego (za mało kalorii) i jakościowego (za mało jakiegoś składnika pokarmowego). W sytuacji niedożywienia ilościowego organizm zużywa swoje własne zapasy, niszczy swoje tkanki, by pokryć zapotrzebowanie energetyczne. Im mniejsza jest podaż składników odżywczych i im dłużej trwa okres niedoboru, tym poważniejsze zaburzenia. Przewlekły niedobór kaloryczny skutkuje chorobą obrzękową, ale nie zawsze pojawia się obrzęk. Charakterystyczny jest jednak zanik ciał tłuszczowych i lipoidowych, rozpad białek i zanik wielu narządów. To istota choroby głodowej. Zanik dotyczy głównie wątroby i serca, narządy mogą się znacznie zmniejszyć. Zdarza się w nich duża ilość lipofuscyn. Następuje niszczenie erytrocytów i odkładanie w narządach hemosyderyny. Pojawia się skłonność do obrzęków i krwotoków. Jest 2019 rok, badania z getta powinny być dawno traktowane jak ciekawostka historyczna, nikogo nie powinna dotyczyć choroba głodowa.
Dla każdego kto umarł z głodu jest za późno, nie za wcześnie.
Trwa wojna o wodę. Dla każdego kto ginie w Syrii, jest za późno. Dla każdego uchodźcy i uchodźczyni jest za późno. Udajemy że jest inaczej tylko dlatego, że w Polsce susza nie ma jeszcze takich konsekwencji.
One jednak będą, bo klimat się zmienia.
Każdy pomysł na ocalenie zabijanej Ziemi uwzględnia zniszczenie dotychczasowej ekonomii.
I rządzący zgodnie stawiają zyski ponad nasze przetrwanie. To szaleństwo!
Zysków nie zabierzesz do grobu. Nawet jak ci nasypią monet do trumny, to nie będziesz z tego nic mieć. A oni wybierają np. rezygnację z carbon-tax (Mike Lee, polityk z Utah), by firmy nie traciły, wolą ten zysk okupić miliardami dolarów, które USA straci na zmianie klimatu, tysiącami obywateli, którzy przez nią zginą. Będą musieli walczyć z suszami, z powodziami, z podnoszącym się poziomem morza, zgonami spowodowanymi przez upały, wieloma skutkami globalnego ocieplenia.
By coś zmienić, trzeba przestać myśleć o prywatnych zyskach, ale zjednoczyć się dla osiągnięcia wspólnego celu. Brzmi to tak niesamowicie trudno, podczas gdy chodzi o bardzo prostą rzecz. Nawet nie chodzi o zrobienie czegoś, chodzi o nierobienie czegoś. O niezabijanie planety. 
Klimat to jedno, pogoda to drugie. By ją przetrwać, potrzeba mieć dom chroniący przed zimnem i deszczem. A to kosztuje. I konkretni ludzie giną przez brak domu. Mieszkanie jest prawem człowieka.
Niektórzy ludzie chorują. Niektórzy nawet mogą się leczyć. A inni nie. Szukanie remedium na choroby tropikalne jest nieopłacalne, bo ludzie, którzy na nie chorują, mają mało pieniędzy. Stworzenie leku to olbrzymi koszt. Nikt nie będzie prowadzić badań, jeśli nie będzie się spodziewać zysków. Nie ma np. szczepionki na Dengę, to jedna z 17 zaniedbanych chorób tropikalnych.
Na inne choroby są lekarstwa. A chorych nie stać na nie. I umierają. Np. w 2010 roku 5 mln dzieci przed 5 rokiem życia umarło na choroby, którym można zapobiec
Czy ja znam jakąś wojnę o coś innego niż zasoby? Jakąś niekapitalistyczną wojnę?
Ludzie giną przez amerykański imperializm. Irak. Pakistan. Afganistan. Wenezuela. Wietnam. 
Nigdy nie nadejdzie moment, gdy kapitaliści po prostu stwierdzą, że już czas pozwolić uratować planetę, że już czas przestać zabijać. Nie będziemy więc na to czekać.
W tej sytuacji nie może być za wcześnie. Już dawno jest przecież za późno.
Dla tych, którzy stracili wszystko, jest za późno.
Dla tych, którzy umarli, jest za późno.
Dla wymarłych gatunków jest za późno.
Dla tych, których zniszczyliśmy, jest za późno.

~Kruk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz