wtorek, 12 marca 2019

Dwie tradycje

literatura, romantyzm i pozytywizm, socjalizm i kapitalizm, Mickiewicz, Krasiński, Prus, rewolucja
Kultura polska jest tworzona w dwóch różnych tradycjach, wiecznie skłóconych. Jedna wznosi się ponad świat, szukając czegoś lepszego i doskonalszego. Druga upadła, przygnieciona wadami społeczeństwa. Promuje kapitalizm i bierność, mieści się w ramach systemu, nie próbuje go zmienić.
A obie nadal wpływają na społeczeństwo.

Tradycja pozytywistyczna

W duchu jest kapitalistyczna.
Praca u podstaw i organicyzm nieco to maskują. Nakładają na kapitalizm płaszczyk filantropii.
Za plecami pozytywisty i organicznika chowa się sprytny i syty mieszczanin. Mnoży dobra materialne cudzą pracą, a czuje się usprawiedliwiony. Przecież dobroczynność! Trzeźwy filister nie chce mieć wyrzutów sumienia ani rezygnować z zysków.
Pozytywizm nie zauważa przyczyn i nie próbuje ich zwalczać. Dla podziałów klasowych jest jak zbijanie gorączki podczas infekcji bakteryjnej. Co z tego, że jakaś jedna siłaczka zmarnuje życie ucząc wiejskie dzieci? Potrzebny jest konkretny program walki z analfabetyzmem, potrzeba szkół i obowiązku szkolnego. Potrzebny jest rozmach a nie program braku marzeń. Rzecki reprezentuje sprawę polską. Powstania, walki, i sam subiekt zasługują zdaniem Prusa na szacunek. Nie na kontynuację. Zmiany w społeczeństwie być powinny. Ale nie za bardzo, chociażby w kwestii emancypacji. 
Praca organiczna zaś nie ma prawa działać. Różne klasy nie będą współpracować dla dobrobytu narodu. Mają przecież sprzeczne interesy. Rozumny egoizm nie działa. Chore dziecko z utworu Konopnickiej nie wyzdrowieje, nawet nie będzie leczone. Emancypantki o swych ideałach zapomną. Nędzarz nie dorobi się majątku. Wokulski nie zdobędzie Izabeli. Literatura miała zachęcić do wysiłku na rzecz dobrobytu społeczeństwa, a pokazała, że wysiłek jednostki jest bezpłodny. 
Owszem, program pozytywistyczny jest programem liberalnym, w pewnym stopniu nawet demokratycznym. Jechanie po tym programie powinno być ograniczone pamiętaniem, że przynajmniej nie jest to program konserwatywny. Mogło być gorzej.

Tradycja romantyczna

Oddzielnie od romantyków omówię potem Krasińskiego, bo odstawał ideologicznie. 
Tradycja ta jest socjalistyczna. Miedzy innymi dlatego, że niepodległość sama w sobie jest lewicowa, a nie prawicowa, lewicowcy ją nam wywalczyli, gdy prawica wspierała Rosję. Walki narodowowyzwoleńcze były nie w jakikolwiek sposób konserwatywne czy coś, były lewackim buntem ludu. Wystąpiono przeciw absolutyzmowi, by naród mógł o sobie decydować, bardzo często, by wprowadzić równość, a na pewno by zapanowała wolność (wolność zawsze się łączy z równością). Naród, nowe wówczas pojęcie, był obietnicą zmiany, obietnicą obalenia niesprawiedliwych rządów. Jednocześnie naród w myśli romantycznej (w przeciwieństwie do myśli nacjonalistycznej) ma współpracować z innymi narodami. Np. odwołując się do Dziadów (ustęp do cz. III); Rosjanie i Polacy mają działać wspólnie przeciw władzy. Gdy dziś mówimy o społeczeństwie czy klasie, tak romantycy mówili o narodzie jako sile rewolucyjnej, zwalczającej władzę. Romantyk broni wszystkich ludów ujarzmionych. Prawica oferuje wartości wówczas antynarodowe, tradycję, religię, posłuszeństwo wobec autorytetu. 
Oczywiście, Mickiewicz popadł w towiańszczynę i złudny bonapartyzm. Oczywiście, jego poglądy były mniej postępowe niż postępowe poglądy później żyjących. 
Zwróćmy jednak uwagę na to, co jest w jego twórczości pozytywnego, bo można i trzeba ją interpretować w duchu radykalnym. Poeta ten wyraźnie pisał o czasach, gdy lud zrzuci wreszcie kajdany nędzy, ciemnoty i ucisku. 
Mickiewicz wyraźnie staje po stronie ludu. Tadeusz chłopom nadaje wolność i ziemię, Dziady cz. III krytykują arystokrację.
Powiedz raczej: na wierzchu. Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
Skorupa to arystokracja, której aż nazbyt wygodnie w ich sytuacji. Walka o wolną Polskę wymagałaby narodu... a naród to nie szlachta. Farys jest o rewolucjoniście, podobnie Do matki Polki,
Twórczość Mickiewicza to wielka pochwała prostego ludu. To zachęta do zdecydowanego działania dla zmiany całego systemu a nie przyklejania plastrów na krwawiącą ranę narodu. 
Mimo pewnych różnic ideologicznych między wieszczami to samo powiem o Słowackim. Anhelli jest odpowiedzią na Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego. Podobnie jak Kordian (którego można streścić w słowach legalizm to gówno) jest pesymistyczny. Winkelriedyzm był mesjanizmem w lepszej wersji, w której cierpienie nie miało służyć samemu sobie a być elementem konkretnego działania. Dla wolności. Słowacki był jednak poetą i tylko poetą, nie działaczem, nie publicystą, jego poezja jest dzięki temu jakby pełniejsza. I na dodatek jest poetą ogólnopolskim. Nie litewskim. Gniezno, Warszawa, Ukraina są dla niego ojczyzną. Wyobrażacie sobie, żeby Mickiewicz pisał o jakiejś Wandzie czy Balladynie żyjącej nad Gopłem? Tak daleko od swojego Wilna i Kowna?

Ad leones!

Nowela Ad leones! wymaga omówienia, bo nie jest szczególnie znana. 
W towarzystwie zbierającym się w jednej kawiarni jest pewien rzeźbiarz. Ma on świetny pomysł na dzieło, zależy mu na zrealizowaniu go. Rzeźba ma przedstawiać dwoje chrześcijan rzuconych na pożarcie lwom. A więc dwie postaci i lew u ich stóp. Chrześcijanie wykonują znak krzyża. 
Istnieje tylko model z gliny, bo rzeźbiarz nie ma pieniędzy. Potrzebuje sponsora, który mu zapłaci za monumentalne dzieło, by móc je stworzyć. Na razie model nie jest jeszcze gotowy, dość dokładnie są zrobieni chrześcijanie. Lew zaś jest jeszcze niedokończony, wygląda jak jakaś skrzynia, tak bardzo jest bezkształtny.
I nadchodzą wieści, że jest w mieście Amerykanin, który ma pieniądze i chce zasponsorować monumentalne dzieło. Nie wiadomo jednak, jakiego jest wyznania. Gliniany model trzeba więc przerobić, trzeba sprawić, by nie był tak bardzo chrześcijański. Kobieta nie może wykonywać znaku krzyża, ale jej ręce powinny być jakoś podobnie ułożone, by kompozycja zachowała odpowiedni układ, potrzebne jest to załamanie linii. Trzyma więc klucz, przykładając dłoń do piersi, zgodnie z obyczajem egipskim i chaldejskim. Mężczyźnie można zmienić układ rąk bez trudności żadnych. I gdy trwają przeróbki modelu, przychodzi Amerykanin.
Stwierdza, że to przedstawienie Kapitalizacji jest piękne, kobieta z kluczem to Oszczędność, rozsądna i godna, mężczyzna wyobraża energię czynu, rozpoczynającą pracę. Kufer z niższej bryły trzeba poprawić, bo tak teraz to wygląda bardziej jak jakieś zwierzę, przy nim powinny być narzędzie rolnicze i rękodzielnicze. Rzeźbiarz przystał na taką interpretację. Redakcja jest redukcją, a sumienie – sumieniem. To jest to z Norwida, co powinno się wiedzieć, by zrozumieć jego program. Norwid przezwyciężal romantyzm, był sceptyczny wobec patriotycznego kodeksu moralnego polskich romantyków. Znane jest jego powiedzenie, że w Polsce każdy czyn jest za wcześnie, a każda książka za późno, wchodzące na kolejne poziomy ironii, gdy wiemy, co stało się z jego twórczością. Norwid nie szanował ofiary, a dokonanie. Gdyby to on pisał Redutę Ordona, to nie zabiłby Ordona. Sprawę polską widział jako problem nowoczesnej świadomości obywatelskiej i gotowości do służby na najróżniejszych odcinkach i stanowiskach.

Romantyzm według Marii Janion dokonał nowożytnej kodyfikacji symboliki, w Polsce zaś do symboliki uniwersalnej romantyzm dołożył swój kanon symboliki narodowej. Z tego powodu moim zdaniem kultura polska wciąż jest dialogiem z romantyzmem. Albo go akceptujesz, albo odrzucasz, jesteś albo Konradem, albo Gustawem, nie można się poruszać w kulturze bez odniesienia do romantyzmu. To, co przed romantyzmem, nie ma większego znaczenia. Parandowski wspomina, że literatura polska przed romantyzmem składała się z pojawiających się od czasu wybitnych autorów, właściwie nic poza nimi nie istniało. Przedromantyczne teksty czyta się w szkole, by je poznać, potem ewentualnie w ramach jakiejś pracy związanej z daną epoką. Od romantyzmu zaczynają się teksty, które można czytać dla nich samych. 
I tak oto relacje z początku I wojny światowej przypominają to, co o wiośnie roku 1812 pisał Mickiewicz. Polacy tak właśnie to przeżywali ponad 100 lat później. I tak oto nadal używamy metafor odwołujących się do narodu jak lawa.

Nieszczęsny Krasiński

Krasiński pisał o miłości więcej niż Mickiewicz i Słowacki. Zdziwieni? Pamiętacie może, kogo kochał Krasiński? Jak z tej miłości cierpiał albo jaki był szczęśliwy?
Nikt tego nie pamięta. Kochał Joannę Bobrową, Delfinę Potocką, ożenił się z Elizą Branicką, którą docenił dopiero pod koniec życia. Musiałom, by to sprawdzić, otworzyć starą książkę, z której uczyłom się w gimnazjum, choć romantyzm to moja ulubiona epoka. Miłość to w jego twórczości jakieś bezcielesne widmo, którym się nie da przejąć. Miał obsesję cierpienia, zagłady i śmierci, pisał makabryczne powieści gotyckie. 
Jako ostatni za naród uznaje tylko szlachtę. Pankracego uznaje za postać negatywną.
Krasiński w zasadzie nie jest romantykiem. Tylko udaje, przyjął zewnętrzne cechy romantyzmu. Nie zrozumiał go jednak. Jest jak dzieciak w dzwonach, który twierdzi, że jest hipisem. 

~Kruk

Źródła:
  • Joanna Knaflewska, Wiesław Kot, Księga kultury polskiej, czyli stara książka z czasów gimnazjum;
  • Bohdan Cywiński, Baśń niepodległa czyli w stronę politologii kultury. Wykłady witebskie, Warszawa 2006;
  • Danuta Dąbrowska, Romantyzm a polityka historyczna, [w: ] Między sercem a rozumem: Romantyzm i realizm w polskiej myśli politycznej, red. Anna Citkowska-Kimla, Piotr Kimla, Emil Antipow, Katarzyna Konik, Kraków 2017;
  • Jan Parandowski, Alchemia słowa;
  • Adrian Uljasz, Myśl polityczna Feliksa Perla, Lublin 2005;
  • wspomniane dzieła: Dziady, Pan Tadeusz, Ad leones! i inne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz