środa, 20 marca 2019

Nie do końca feministycznie o pornografii

Dla mnie czytanie o pornografii jest tak egzotyczne, jak opowieści o zwyczajach Ajnów albo Aborygenów. Z tym, że to jest ciekawsze i zabawniejsze. 
  • Na chwilę zapomnijmy o istnieniu amatorskiej pornografii. Amatorska pornografia zaspokaja potrzeby twórców i widzów, nie wynika z przemocy, nie jest groźna dla niczyjego zdrowia. Fajna jest, no. 

Fakty i liczby

Pornografia istniała zawsze, ale nie taka. Nie w takiej ilości. 
Dawna pornografia była na poziomie Maja ubrana, Maja naga. Filmów nie było, można było jedynie patrzeć na nagie osoby, potem pojawiły się kasety, które było trzeba jakoś zdobyć. I nagle internet, gdzie wszystko jest na zawołanie. Nikt wcześniej tego nie miał.
Gdy myślimy o tym, że pornografia istniała zawsze i nie miała złych skutków, więc teraz też nic złego się nie dzieje, zapominamy o tej różnicy.
Dziewięćdziesiąt dwa miliony odwiedzających na pornhubie w 2018. Dziennie. Pierwszy kontakt z pornografią średnio w wieku lat jedenastu. 
Profesor Simon Louis Lajeunesse (Uniwersytet Montrealski) chciał w 2009 przebadać wpływ pornografii na życie seksualne mężczyzn. Nie mógł wykonać poprawnego badania, gdyż nie było grupy kontrolnej. Nie było mężczyzn niekorzystających z pornografii. Co więc ja wam mogę powiedzieć o jej wpływie na nich?
Mam tylko małe skrawki 
Które i tak tworzą dość przerażający obraz.

Widzowie

O niektórych widzach pornografii wiadomo, że mają objawy uzależnienia. Uzależnienie od pornografii nie jest jednak rozpoznawane w ICD ani DSM. Używa się określenia PPU, problematic pornography use.
Ci ludzie się nie podniecają bez filmu. Nie podniecają się w łóżku, z drugą osobą. Narzekają na zaburzenia erekcji. Jest ich coraz więcej wśród młodych mężczyzn. Jak twierdzą, nie zakochują się. 
Nie mogą zdecydować, czy chcą coś oglądać, czy nie, nie panują nad tym.
Podobno oglądają coraz mocniejsze porno, dawniej oglądane ich już nie podnieca. Wierzę w to bez sprawdzania, bo koledzy potwierdzają (i są na to memy).
Prawdopodobnie porno ma gorszy wpływ na ostatnią generację, która zetknęła się z filmami już jako nastolatkowie. Pornografię znała zanim poznała seks. Ma nierealne oczekiwania, seks ją często zawodzi, ma olbrzymie kompleksy związane ze zbyt małym penisem czy niesymetrycznymi wargami sromowymi. Zmienia się to, jak ludzie przeżywają seks, bo orgazmy najczęściej przeżywali w samotności i nie potrafią wziąć pod uwagę obecności drugiej osoby, która też ma potrzeby i też przyjemność seksualną przeżywa najczęściej sama. Coraz częstsze wśród młodych ludzi są zaburzenia erekcji. Niektórzy mogą mieć erekcję lub orgazm tylko w samotności. Być może ekspozycja na ogromną ilość filmów z ostrym seksem sprawia, że osoba mniej reaguje na zwykłe bodźce.

Twórcy i twórczynie

Nie wszystko jest fajne tylko dlatego, że osoby uczestniczące się zgodziły.
I nie wszystkie osoby uczestniczące się na to godzą w pornobiznesie. Sceny gwałtów nie zawsze są udawane. Po nakręceniu filmu zaś reżyser często może skorzystać z aktorki. Wreszcie, nie ma wolności w kapitalizmie. Wolny wybór grania w filmach pornograficznych byłby wtedy, gdy nie byłoby przymusu ekonomicznego. Bardziej uderzającego w kobiety.
Granie w filmach pornograficznych jest niekorzystne dla zdrowia. By się przygotować aktorka musi czasami nic nie jeść dzień wcześniej, na pewno zrobić lewatywę, często robi za ostre dla niej rzeczy. Aktorzy też nie zawsze dają radę. Karierę tego rodzaju zaczyna się od gang bangów czy ssania mnóstwa penisów (wcale nie zaczęłom takiej kariery rozważać na myśl o tym jej aspekcie) i seksu gejowskiego. 
Seans pornograficzny bywa okupiony porwanymi wargami sromowymi i wypadającymi odbytami. 
Nie ma mitycznego rynku pracownika. Jak aktorce się nie podoba, to może rzucić robotę, znajdzie się inna, która bardziej potrzebuje pieniędzy. Nie polepszy się to. 
Po raz kolejny dochodzimy do wniosku, że nie ma etycznej konsumpcji.
Nie dajcie się zwieść temu, że pornografia jest wyzwalająca czy feministyczna ani temu, że kobiety na filmach udają zadowolone z odgrywanej (lub prawdziwej) przemocy. Nie dajcie się zwieść, że ograniczanie porno biznesu to ograniczanie wolności słowa. Producenci używają cudzych ciał jako środka przekazu, a osoby żyjące w tychże ciałach nie są wyzwolone przez bycie płótnem tych artystów.

Społeczeństwo

Coś tak wielkiego jak przemysł pornograficzny wpływa na nas wszystkich, nie tylko na osoby w to zaangażowane.
Duża część mainstreamowego porno heteroseksualnego zawiera przemoc wobec kobiet.
Z jakiegoś powodu ludzie chcą przemoc wobec kobiet, w większej ilości niż przemoc wobec mężczyzn, podobnie jest z udawanymi gwałtami. Podobnie jest ze skalą prawdziwej przemocy, to kobiety częściej są ofiarami. Pornografia może nie tylko być tego skutkiem, ale i przyczyną. 88% pornografii zawiera przemoc fizyczną, 94% jej ofiar to kobiety. 
Co ważniejsze, w pornografii z nastolatkami / dorosłymi udającymi nastolatków było tyle samo agresji, ale w tytułach tej z dorosłymi częściej było to zaznaczone. Jakby przemoc wobec nastoletnich osób nie była warta odnotowania. Nastolatki częściej niż dorosłe kobiety grały zadowolone z agresji.
Czarne kobiety rzadziej są ofiarami przemocy niż białe, za to białe rzadziej niż Azjatki i Latynoski.  Nie wiem, co to oznacza. Domyślam się. Znamy stereotypy. Czarne są rozseksualizowane, czarnej nie da się zgwałcić, bo czarne zawsze chcą seksu, czarne nie czują bólu. Przemoc wobec czarnej kobiety nie istnieje. Azjatki i Latynoski są dotknięte rasizmem w inny sposób, przemoc wobec nich jest możliwa do wyobrażenia i znacznie bardziej akceptowalna. Bo białe trzeba szanować, a ich nie. I każdy użytkownik pornografii ma prawo preferować blondynki nad Afrykanki, nie można o tym złego słowa powiedzieć, bo to kink-shaming. Czarni mężczyźni częściej niż inni odgrywają rolę gwałcicieli. Nie możemy udawać, że nie ma to nic wspólnego z uprzedzeniami.  
Nie sposób udawać, że nie ma to związku z traktowaniem kobiet poza porno. Coś kształtuje nasze pragnienie oglądania przemocy wobec kobiet (i czytania o niej). A to, co oglądamy i czytamy, znów kształtuje nasze postrzeganie kobiet. Osoby, które korzystały z pornografii, ale przestały, twierdzą, że dzięki temu widzą swoją wcześniejszą mizoginię.
Oczywiście, w tym momencie robię coś kontrowersyjnego. Zaczynam krytykować czyjeś preferencje seksualne. Bardzo często mówi się homofobom, by nie interesowali się czyimś życiem seksualnym, to jest przyjęta metoda obrony. I teraz ja bawię się w krytykowanie czyichś upodobań? Tak. Ta linia obrony to próba wymagania od homofobów by jedynie nie okazywali homofobii, a nie przestali być homofobami. To jest wymaganie minimum. Jeśli rozmawiamy w jakimś towarzystwie, w którym nie trzeba tłumaczyć, żeby nie bić gejów, to możemy mówić o czymś więcej niż minimum. Można więc przyznać, że nie wszystkie preferencje są okej. 
Pornografia seksualizuje nierówności. Generuje agresję i nienawiść do kobiet.
Wiemy, że nie ma właściwie różnicy między tym, co mówią gwałciciele a tym, co mówią magazyny dla panów. A zwykli mężczyźni łatwiej zgodzą się z gwałcicielami niż z magazynami.
Nie jest to nic dziwnego. Nasze społeczeństwo wychowuje gwałcicieli ucząc ludzi braku szacunku do kobiet i do zgody na seks.
Oczywiście, można powiedzieć, że niektórzy lubią BDSM i dlatego oglądają przemocowe porno. Tylko że nie.
  • BDSM nie ma aż tylu fanów! 88% pornografii jest przemocowa.
  • W pornografii nie ma różnicy między waniliowym seksem, a przemocowym, nie ma właściwie waniliowego oddzielonego od BDSM, którego nie można ominąć, nie ma co mówić, że to BDSM. W pornografii przesuwają się granice, gang-bangi czy step dad porn (fuj!*) są czymś jeszcze zwyczajnym.
  • Młodzi ludzie swoi wyobrażenie o seksie tworzą często na podstawie takiej pornografii.
  • Istnieje znana korelacja między byciem sprawcą przemocy, a oglądaniem przemocowego porno. Ba, nawet nieprzemocowe porno wywołuje agresję w pewnych warunkach.
Chcesz walczyć z przemocą wobec kobiet? Zbojkotuj porno i dąż do całkowitego usunięcia tego biznesu. Czy to nadal feminizm, skoro atakuję czyjąś wolność seksualną? Tak. Dziś liberalne feministki zmieniły swoje podejście do pornografii, bo siedzą w kieszeni kapitału, a wymysły liberałek rozlały się po feminizmie w ogóle. Dawniej bycie przeciwko pornografii było dla feministek naturalne. Dlatego istniały grupy jak Women Against Violence in Pornography and MediaWomen Against Pornography czy Feminists Fighting Pornography. Przełom lat '70 i '80 to czasy feminizmu antypornograficznego. Podejrzewam, że zmieniono to, bo mężczyźni byli zbyt oburzeni zabieraniem im pornografii. Przecież jak mowa o gwałtach, to też próbują nas uciszać, a wiadomo, porno to teoria, gwałt to praktyka,

~Kruk

*Teraz możecie mieć do mnie pretensje o kink-shaming, przyznaję się.
Źródła:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz