niedziela, 21 kwietnia 2019

My own queer theory

queer theory, poliamoria, niebinarność, role płciowe, wolność, wyzwolenie, seksualność i płciowość
Nie trzymam się tu trochę logiki, to raczej luźny tekst.

Co to znaczy queer?

Queer jest wszystko, co wykracza poza heternormatywny, patriarchalny model związku i rodziny. 
Rodzina patriarchalna potrzebuje kobiety i mężczyzny. Oni oboje muszą być cis, nie wolno być im inter ani trans. On powinien ją utrzymywać, ona w zamian ma mu dawać swoje ciało. Nie wolno im uprawiać seksu z nikim innym. Tej dwójce też nie wolno razem, póki nie zakontraktują się podczas obrzędu religijnego. Powinni produkować dzieci, nie stosując kontroli urodzeń.
Osoby, które nie mieszczą się w tym modelu, są karane. 
Poza tym modelem jest miłość wolna, bez przeliczania zysków, w której dzieci są chciane, a nie przypadkowe, w której seks nie jest obowiązkiem a przyjemnością, w której wszystkie uśmiechy, czułe słówka i trzymanie się za rączki są wyrazem szczerych uczuć. W której ekonomiczne kalkulacje nie mają racji bytu, w której nie jest ważne, ile potencjalny partner zarabia, ale jakim jest człowiekiem.
W narzuconym modelu mieści się nie szczęście, a poprawność i zysk. 
Znaczy, być może czyjeś szczęście jest takie jak w danym modelu, może jest z jedną osobą, może po obrzędzie religijnym. Zastanawiam się tylko, czy ta wierność nie staje się ważniejsza wtedy, gdy jest wyborem, a nie narzucona przez obyczaje. Tak mi się wydaje. Np. oświadczyny zrobione w miejscu publicznym, jak w To właśnie miłość, są beznadziejne, bo wszyscy dokoła chcą, by osoba powiedziała Tak. I być może ona też chce to powiedzieć, ale to jest warte więcej, gdy może bez żadnej presji powiedzieć Nie.
Queer jest radykalną wolnością seksualną, queer jest radością i miłością. Queer to nie tylko seksualność i płeć.

Obalmy tę heteronormę

Ona jest na każdym kroku, cishety obnoszą się wszędzie. W książkach dla dzieci i w reklamach, nawet na ubrankach dla dzieci są głupie teksty odwołujące się do heterorelacji. Co jest moim zdaniem ohydną seksualizacją dzieci.
Ciągle jesteśmy warunkowani do tego jednego słusznego modelu życia. Genderowa socjalizacja jest przygotowywana jeszcze przed naszymi narodzinami, gdy przyszli rodzice i inni członkowie naszej rodziny przygotowują dla nas przedmioty różowe lub błękitne.
I ciągle pewne elementy cisheteronormy coś na nas wymuszają. Ciągle na nich tracimy.
Gender to strasznie skomplikowana gra, w której ciągle przegrywamy. Dostając mniej pensji czy próbując kupić jakikolwiek produkt... nawet wiązanki pogrzebowe są inne dla kobiet i dla mężczyzn. Genderowanie produktów to większa sprzedaż. Wiwat kapitalizm.
Genderowanie ubrań i zachowań jest ciekawsze. To już ma wymóc na kobietach i osobach, które wydają się być kobietami, dostosowywanie się do oczekiwań mężczyzn. Kultura gwałtu i patriarchat są nierozerwalnie związane z tym, co nazywamy męskością i kobiecością. Dlatego te rzeczy też trzeba będzie zniszczyć. To też element opresji dla nie dość męskich mężczyzn, wszystkich kobiet, wszystkich osób LGBT+. 
Kulturalna otoczka wokół płciowości jest opresją.
Bez niej można by w końcu przeżywać naprawdę.
Podobnie otoczka wokół seksualności jest opresją, ciągle niepozwalającą ludziom na normalne relacje bez podtekstów, niepozwalającą czuć się bezpiecznie.
Potrzebujemy wyzwolenia.
Miłość nie może być zamykana w ciasnych ramach, to wbrew samej idei miłości.
Poliamoria i niemonogamia, transpłciowość, niebinarne tożsamości, osoby gender non-conforming, orientacje bi, poli i inne mniejszości tworzą nową rzeczywistość wolnych ludzi. Naprawdę wyzwalają się z opresji. Z uznawania człowieka za swojego, do którego ty masz wyłączne prawo, z kapitalizmu, z religijnego kontraktowania związków, z wpychających się do relacji kapitalizmu, religii i patriarchatu...
Obalenie heterocisnormy to kolejny element wyzwolenia.
Pozwoli nam to wreszcie przeżywać siebie, nie kobietę czy mężczyznę, nie bunt wobec tych wzorców lub podporządkowanie się nim. Dajemy chłopcom samochody, dziewczynkom lalki, chłopców zachęcamy do nauki przedmiotów ścisłych, a dziewczynki do humanistycznych, zaś potem dziwimy się, że mało jest kobiet na politechnikach i ZABIJAMY TE, KTÓRE JUŻ TAM SĄ. A może by tak po prostu pozwolić się dzieciom rozwijać? Dzieci nie rodzą się chłopcami i dziewczynkami, dzieci rodzą się dziećmi i mogą jedynie stać się dziewczynkami lub chłopcami przez naukę.
Może pozwolić dzieciom przeżywać dziecięcość bez seksualizowania relacji chłopców i dziewczynek?
I już nie dzieciom pozwolić przeżywać miłość bez poczucia winy, stygmatyzacji, wymagań, po prostu taką, jaką jest? 
Queerness jest zawsze rewolucyjna i zawsze występuje przeciw niesprawiedliwości. Nie można spychać jej do lgbt+ klubów, ograniczać jej do pride parad. Bo osoby queer żyją nie tylko tym, żyją swoim życiem, pracą, rodziną, relacjami, w których powinny móc się wreszcie czuć bezpiecznie. Oczywiście, fajnie, że uprzywilejowani geje mogą się czuć bezpiecznie w gejowskim klubie w Warszawie, ale co ze starszą transką na Podkarpaciu, nastoletnim niebinarkiem kończącym podstawówkę, homoseksualnym imigrantem z Ukrainy? Czy oni korzystają na bliżej nieokreślonych lgbt+ safe space'ach czy może potrzebują radykalnego obalenia heterocisnormy? Nie tego troszkę praw, które dadzą nam rządy PO czy innej Wiosny, ale całości? Bez czekania, aż inni zmienią zdanie, aż nagle zechcą zagłosować za w sprawie naszej wolności? Przecież to nie jest sprawa do głosowania. Przecież już jesteśmy, nic w naszej istocie się nie zmieni od czekania, nie zaczniemy zasługiwać na swoje prawa bardziej. I tak jak cishety nie chciały nas zostawić nigdy w spokoju, nie skończymy na zwykłym wywalczeniu praw dla siebie, ale i nie zostawimy ich w spokoju. Będziemy wciągać ich do swojej społeczności, niszcząc cisheteronormę.

~Kruk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz