środa, 3 kwietnia 2019

Prawica wobec nowoczesności

Czas na rozmowę o sztuce. 

Pięciolatek mógłby to zrobić

Gdy miałom prawicowe poglądy, nie lubiłom sztuki nowoczesnej. Jakieś białe kwadraty na białym tle, pochlapane płótna, co to ma być? Caravaggio, Vermeer czy Haals – oni się znali na robocie. A te wszystkie wymysły... no nie można było ładnie malować, jak dawniej? To nie ma sensu, nie spełnia swojej funkcji i w ogóle pięciolatek mógłby to zrobić.
Tak, słynne pięciolatek mógłby to zrobić ja też powtarzałom.
Potem coś się zmieniło.
Zaczęłom to dostrzegać.
Zaczęłom dostrzegać, co artyści chcą mi powiedzieć. Zaczęłom dostrzegać w świecie rzeczy, które nie mogą być w sztuce przedstawiane tradycyjnymi sposobami, zaczęłom dostrzegać, co ukształtowało taką sztukę. Świat okazał się skomplikowany, świat okazał się tak skomplikowany, że niezrozumiała sztuka nowoczesna zupełnie do niego pasowała. 
Kiedyś miałom sztuce nowoczesnej za złe to, że jej nie rozumiem. 
Pamiętam wizytę w muzeum. Byłom zawiedzione, że to muzeum ma w swoich zbiorach głównie sztukę nowoczesną. Gdy potem chodziłom do szkoły w budynku obok tego muzeum nie odwiedziłom go ani razu. Podczas najdłuższych wakacji dopiero była pamiętna druga wizyta; nie mogłom się dostać do muzeum, do którego chciałom pójść, więc poszłom tam. 
Oglądałom coś, czego nie rozumiem. Nagrania, obrazy, instalacje.
– Nie rozumiem tego.
Dawniej byłaby to ocena. 
– Nie muszę tego rozumieć.
To jest chyba to, co pozwala z niechętnej tolerancji przejść do akceptacji innych. 
– To jest całkiem ciekawe.
Bardzo mi się coś zmieniło.
– Nie wiem, jak rozumiał to autor lub autorka, ale we mnie budzi to takie uczucia, że...
Chyba wcześniej nie byłom w stanie mieć własnych refleksji nad tego rodzaju dziełami, umiałom zareagować tylko na to, co było wyraźne, wyjaśnialne. 
Mam wrażenie, że stosunek do sztuki jest pewnym odbiciem stosunku do innych spraw.
Pięciolatek mógłby to zrobić jest jak Ja się identyfikuję jako helikopter bojowy. Nie można było ładnie malować jak dawniej? jest jak W dupach się poprzewracało od dobrobytu (dobra, o sztuce mówiłom cytowane rzeczy, ale tych, z którymi je porównuję już nie). 
A hejtowanie sztuki za to, że się jej nie rozumie jest naprawdę ciekawe. Otóż, nie wiem, czy zauważyliście, ale prawicowcy chcą dostosowywać innych do siebie. Ja nie rozumiem, jak można sypiać z kimś tej samej płci, zhejtuję osoby, które to robią. Ja nie chcę aborcji, będę za jej zakazem. Ja wyznaję jakąś religię, niech wszyscy znoszą tego konsekwencje. Mnie się coś nie podoba, ja czegoś chcę, ja czegoś nie rozumiem, niech wszyscy się do tego dostosują, że to coś musi być zdegenerowane. 
Jeśli ktoś nie rozumie sztuki nowoczesnej, to nie jest to problem tejże sztuki, tylko tej osoby. I tak samo jest z tymi politycznymi rzeczami; nie ma sensu tych opinii swoich przerzucać na resztę społeczeństwa.
Moje nabycie umiejętności refleksji nad sztuką też można odnieść do polityki. Ogólnie, głupawy korwinizm i ślepy konserwatyzm nie opierają się na refleksji nad czymkolwiek. Dlatego prawica odrzuca nowoczesność.
Sztuka nowoczesna przedstawiana jest przez nią nie tylko jako prosta (pięciolatek...), ale i jako zdegenerowana.
Generalnie można stworzyć podział na prawicowych intelektualistów otwartych na współczesny świat i prawicę nieakceptującą nowinek kulturowych. Ta druga grupa idealizuje przeszłość, więc innowacje uznaje za bezzasadne. Po co ulepszać coś, co jest doskonałe?
W ten sposób odrzuca awangardę, bo jest inna.
Silne utożsamienie z wyznawanymi wartościami i instrumentalne traktowanie sztuki sprawia, że odrzucenie formy nowoczesnej wynika z odrzucenia treści nowoczesnej. A treść często się odrzuca, uznając ją za obcą istocie sztuki. Właśnie dzięki odrzuceniu treści mogła powstać abstrakcyjna sztuka, sztuka sięgająca do samego sedna sztuki.
W przypadku intelektualistów, odnoszę wrażenie, że ci ludzie nauczyli się historii sztuki i myślą, że to dało im wiedzę pozwalającą odbierać sztukę. Problem w tym, że sztuka nie jest swoją historią. Nawet jeśli zostaniesz historykiem/historyczką/ sztuki, nawet jeśli będziesz znać biografię Leonarda da Vinci, historię powstania La Giocondy, to nie da to umiejętności docenienia jej jako dzieła samego w sobie. Odbiór sztuki to umiejętność, nie wiedza. 
Przed Vermeerem staniesz i wiesz, co masz myśleć. Bo było to napisane w podręczniku. Niestety, podręczniki umieją opisać tylko tę sztukę, która istniała, gdy powstawały, nic dalej. Każde nowe dzieło jest wezwaniem do refleksji. Jeśli jej nie podejmujesz, omija cię cały sens obcowania ze sztuką. Jeśli jednak zastąpisz swoją refleksję – cudzą, to tego nie zauważysz.

No future

Co ciekawe, włoski faszyzm był powiązany z futuryzmem. Nurt ten był w swej wymowie agresywny i militarny, co można przeczytać choćby w Manifeście futuryzmu z 1909 roku:
1. Chcemy wyśpiewywać miłość do niebezpieczeństwa, praktykę energii i zuchwałość.
2. Podstawowymi elementami naszej poezji będą odwaga, śmiałość i bunt. (...)
7. Jedynie walka jest piękna. Arcydziełem jest tylko to, co ma agresywny charakter. Poezja musi być gwałtownym szturmem na nieznane siły, ma zmuszać je, by leżały pokornie przed człowiekiem. (...)
9. Chcemy wysławiać wojnę – jedyną higienę świata – militaryzm, patriotyzm, niszczycielski gest anarchistów, piękne idee, które zabijają, oraz głosić pogardę dla kobiety.
10. Chcemy zniszczyć muzea, biblioteki, zwalczyć moralizm, feminizm i wszelkie przejawy oportunistycznego i użytkowego tchórzostwa.
Manifest ten pokazuje, co pozwoliło futuryzmowi związać się z faszyzmem. Była to fascynacja siłą, walką i agresją, a pogarda dla moralności. Sztuka była zwykle czymś zupełnie innym – miała swoje moralne posłannictwo. I, co warte zauważenia, futuryści gardzili tą dawną sztuką.
Unicestwić miejsca przestarzałej kultury, muzea, biblioteki i akademie.
I wyczerpać się po I wojnie, pójść szybko w stronę faszyzmu. Marinetti twierdził, że najlepiej realizuje postulaty futurystyczne ideologia faszystowska.
Do Włoch przedostał się niemiecki koncept sztuki zdegenerowanej.
Potępiono więc futuryzm. 

Moje sztampowe Pięciolatek mógłby to zrobić zmieniło się w upodobanie także do sztuki nowoczesnej. Skończyło się to dziwnymi sytuacjami, np. ja się zachwycam jednym dziełem w muzeum sztuki, mówię osobie towarzyszącej, by popatrzyła na Manifest ksenofeminizmu i opowiadam o nim, a dostaję w odpowiedzi przerażone Kurwa, chodźmy stąd.

~Kruk

Źródła:
  • Błażej Sajduk, Prawica w obliczu sztuki nowoczesnej, 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz