niedziela, 28 kwietnia 2019

Truscum

truscum i trucute, dysforia płciowa, transpłciowość, transfobia, transtrending
Wewnątrz społeczności LGBT+ też są niebyt fajne zjawiska.

Cisnorma w odniesieniu do osób trans

Generalnie osoby popadają w ideologię truscumową próbują się dopasować do cisnormy. Cisnorma zakłada, że wszyscy należą do jednej z dwóch płci przez całe życie i jest to płeć zgodna z ustaloną przy narodzinach.
Cisnorma dla trans* osób zakłada, że:
  • płcie są dwie;
  • wszystkie osoby trans zawsze wiedzą, jakiej są płci;
  • czują mocną dysforię cielesną;
  • muszą chcieć podjąć odpowiednie operacje i brać hormony;
  • muszą chcieć się dostosować do roli płciowych;
  • transpłciowość jest sprawą dla lekarzy i lekarek, człowiek nie może sam ocenić, czy jest trans.
Jest to więc na kilku poziomach złe. Po pierwsze, nasze, jako kultury zachodniej, rozumienie transpłciowości jest bardzo medyczne i patologizujące to zjawisko. Wielu ludzi spoza naszej kultury nie przeżywa transpłciowości jako coś, co trzeba naprawić hormonami i operacjami, nie potrzebuje leczenia dysforii, nie potrzebuje diagnozy. Niektórzy z nich pochodzą z kultur, gdzie zupełnie akceptuje się osoby niebędące kobietami czy mężczyznami, bo ich kultura nie uznaje binarności płci.
Uznawanie naszego, europejskiego rozumienia sprawy płci za to jedyne słuszne jest rasistowskie, jest taką pozostałością kolonializmu w naszym rozumieniu świata. 
Na całym świecie, także w kulturze zachodniej, rodzą się osoby, które nie pasują do binarnego podziału płci. To logiczne, bo biologia nie zna binarności. Dlatego płeć biologiczna nie jest uznawana za jedną zerojedynkową cechę a za zbiór wielu częściowo powiązanych cech, które też nie są zerojedynkowe. 
Wśród osób niebinarnych są takie, które czują dysforię i takie, które jej nie mają, takie, co mają dysforię cielesną i takie z dysforią tylko społeczną, osoby, które przeżywają tylko euforię, też się zdarzają. Podobnie jest wśród osób binarnych, niektórzy mają dysforię, inni nie.
Dysforia to poczucie niezadowolenia z płci przypisanej przy narodzinach, euforia to zadowolenie z życia jako osoba takiej płci, z jaką się identyfikujemy.
Różnie odczuwa się dysforię. Niektórzy mają dysforię dotyczącą piersi / braku piersi i narządów płciowych, inni np. tylko dotyczącą góry. W związku z tym różne rzeczy robimy by przystosować swoje ciało do tego, jak się czujemy. A czasami nie robimy, bo nas nie stać, bo nam nie wolno z różnych powodów, bo boimy się operacji, bo ze względów medycznych może to być niewskazane.
Zarówno osoby cis jak i trans są różne. Niektórzy mężczyźni chcą się np. malować. Jeśli są cis, to wszystko ok, jeśli są trans, to też wszystko ok. Niektórzy próbują twierdzić, że jeśli transmężczyzna robi coś stereotypowo przypisanego kobietom, to nie jest mężczyzną. Jest, wszyscy mamy prawo żyć, jak chcemy, niezależnie od stereotypów płciowych. 
Osoby niebinarne różnie opisują swoją płeć, porównując ją do uczuć, kolorów, zwierząt, przedmiotów. Takiej symboliki używają też osoby binarne, właśnie dlatego kolor różowy jest kobiecy. Różowy jest kobiecy, niebieski męski, więc osoba niebinarna może opisać swoją płeć jako np. żółtą. Albo jakąkolwiek inną. Nie jest to w żaden sposób niezwykłe, po prostu ludzie posługują się symbolami. To nasza naturalna skłonność. 
Ponieważ w większości języków są dwa zaimki on i ona, rzadziej jest jeszcze ono, to osoby niebinarne używają różnych zaimków wymyślonych na własne potrzeby lub singular they w języku angielskim.
Truscum to osoby trans binarne, mające dysforię cielesną i uważające, że tylko one przeżywają transpłciowość prawidłowo. W związku z tym tylko one są naprawdę trans. 
Inne osoby trans uznają za tzw. transtrenderów lub tucute'ów. Zaraz wam wyjaśnię to wszystko.
mem truscumowy, Skye jest transmężczyzną i nie ma powodu, by to podważać
Transtrending ma być związany z modą na bycie trans. Zdaniem truscumów bycie trans jest dla młodzieży fajną zabawą i dlatego młodzi ludzie przejmują tę etykietkę, by poczuć się wyjątkowo. 
To jest mocno amerykanocentryczne założenie. Być może w USA młodzież rzeczywiście może się czuć bezpiecznie eksplorując swoją tożsamość, być może są tam takie środowiska, zapewne też część zachodniej Europy jest na tyle tolerancyjna, by można było pomyśleć, że bycie trans jest zabawą.
Nie wszyscy żyjemy w środowisku akceptującym transpłciowość. Nawet w USA wiele osób trans ginie za bycie trans. Zwłaszcza czarne transpłciowe kobiety. 
Bycie niebinarkiem w Polsce też nie jest szczególnie zabawne.
Tucute odnosi się do mema too cute to be cis. Mem ten powstał ponieważ osoby trans, stykając się z transfobią, chcą czasami w reakcji na to się dowartościować. 
Transpłciowe nastolatki często zachowują się jakby transpłciowość była zabawą, była tylko na pokaz. Dzieje się tak nie dlatego, że ich transpłciowość jest naprawdę zabawą. Po prostu są nastolatkami. Młodzi ludzie często przeżywają sprawy w inny sposób niż dorośli, lubią z nich robić rzeczy zabawne. Podobnie przeżywałyby pierwszy związek. Przy hetero związku wzruszamy ramionami na dziecięce zachowanie dzieci, a przy homo związku myślimy, że to tylko faza, z której wyrosną, bo przeżywają niehetero orientację jak zabawę, więc to nie może być prawdziwa orientacja.
W związku z tymi zachowaniami nastolatków nazywa się je tucute'ami.
Truscum dzięki oddzieleniu się od mniej pasujących do cisnormy transów mają szansę zyskać większą akceptację u osób cis. To takie Nie jestem jak inne dziewczyny w wersji trans.
Kobiety spotykając się z seksizmem czasami mówią coś takiego. Gdy słyszą, że np. kobiety są głupie, nie mówią, że to bzdura, mówią, że one konkretnie są inne niż reszta kobiet. 
Przestańmy się nawzajem atakować, by wobec ludzi mających uprzedzenia wypaść jak takie wyjątki.

~Kruk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz