niedziela, 5 maja 2019

Indywidualizm to przywilej

stereotypy, indywidualizm, przywilej, rasizm, wyjątki potwierdzające regułę
Spotykając się z negatywnym stereotypem na swój temat każdy czuje gniew. Lubimy sobie wyobrażać, że tylko my spotykamy się z czymś takim, że inne grupy nie są dotknięte stereotypami. Że w nas one uderzają wyjątkowo. Albo w stosunku do nas są nieprawdziwe, a ci obcy ludzie są tacy, jak opisują ich stereotypy.

Każdy zmaga się ze stereotypami

Zawsze albo potwierdzasz stereotyp, albo jesteś wyjątkiem.
Kobiety mówią za dużo. Gdy więc kobieta dużo gada, to potwierdza stereotyp. Gdy jest małomówna, to jest wyjątkiem. Gdy lubi zakupy, gdy interesuje się makijażem i modą, to jest tak kobieca, że spotyka się z negatywnymi stereotypami dotyczącymi kobiet. Gdy zajmuje się fizyką czy naprawianiem samochodów, to jej kompetencje są podważane, bo robi coś niekobiecego. Zupełny error seksizmu następuje, gdy lubi makijaż i modę, a zajmuje się czymś niekobiecym.
Gej zawsze jest albo przegięty albo wyjątkowo normalny.
Pewnego dnia usłyszysz, że ktoś zna Roma, który ciężko i uczciwie pracuje, Araba, który szanuje kobiety, Amerykanina, który zna się na geografii.
Czy gdy znasz Polaka, który akurat pracuje uczciwie, to wybierasz go jako przykład tego, że Polak jest w stanie to zrobić?
Nie, bo uważasz, że pracowanie porządnie nie jest niczym wyjątkowym, gdy robi to Polak.
Być może by cię jakoś ubodło usłyszenie czegoś takiego.
Ciekawe jest obserwowanie ludzi bardziej uprzywilejowanych, gdy nagle zetkną się z generalizowaniem na temat ich grupy. I to jeszcze takim nieprzyjemnym, jakimś niefajnym faktem na swój temat.
Wtedy jest oburzenie na generalizowanie, nawet jeśli po prostu cytujesz statystyki.
Dziwi mnie to, bo ja zawsze żyłom otoczone generalizacjami na temat swojej grupy. Gdy to ja się oburzałom, to niezależnie od tego, czy generalizacje miały jakiś związek z rzeczywistością, czy nie, to do mnie były pretensje, że śmiem się oburzać. 
Generalizacje na temat grup nieuprzywilejowanych kształtują życie ich przedstawicieli. Kobiety są gorszymi pracownikami, więc zapłacimy ci mniej, bez interesowania się, czy ty naprawdę pracujesz gorzej niż mężczyzna.
Generalizacje na temat grup uprzywilejowanych są inne. Owszem, są przykre, ale są tylko przykrymi słowami. Nie są odbierane z twojej pensji. Nie ograniczają twojego dostępu do opieki medycznej. Nie każą ci uciekać z kraju, by uniknąć tortur. Nie są powszechnie uznawane za fajne, spotykają się z jakimś odrzuceniem, nie internalizujesz ich, by jakoś sobie wyjaśnić to, co cię spotyka.
Idąc dalej, uważam, że pewien sposób traktowania ludzi stereotypowo występuje też wtedy, gdy ktoś coś osiągnie.
Pamiętam, że zobaczyłom swego czasu news o odkryciu dokonanym przez czarnoskórego studenta z Chicago, zdaje się odkrycia potencjalnego leku. Po co mi była informacja o jego kolorze skóry? Jakbym chciało go znać, to spojrzałobym na zdjęcie ilustrujące news. 
Po przeczytaniu takiego nagłówka można wyobrazić sobie studenciaka z getta, który głównie pali trawkę, a odkrycia dokonał przypadkiem. Albo dzielnego czarnoskórego geniusza zmagającego się z rasizmem na uczelni, który zawziął sobie, że udowodni, że nie jest gorszy, zajął się badaniami i dokonał odkrycia. To dwie skrajne historie i żadna z nich nie musi być prawdziwa. To normalne, że studenci i studentki uczestniczą w pracy naukowej i dokonują części odkryć. Zupełnie mogło być tak, że w kole naukowym każdy siedział nad inną partią komórek hodowanych in vitro i testował inną substancję. Akurat ten przetestował tę, co działała. Odkrycie to nie musi mieć żadnej skrajnej historii związanej z rasistowskimi uprzedzeniami. Może stać za nim zwykła opowieść o pracy naukowej na uczelni. 
Domaganie się bycia traktowane jak oddzielna jednostka, a nie jak część grupy, jest skutkiem przywileju.
Być może byłoby fajnie gdyby każdy miał ten przywilej. Mam jednak wątpliwości, czy to możliwe. Ludzie nie umieją tak myśleć, zawsze posługują się stereotypami. 
Właściwie powinniśmy dążyć do tego, by stereotypy nie kształtowały naszego życia, a nie, by zniknęły. 
Czyli nadal będą się obrażać biali oburzeni śmianiem się z białych. 
Za to czarni nie będą w końcu zabijani za kolor skóry.

~Kruk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz